STYL ŻYCIA

STRONA GŁÓWNA  /  STYL ŻYCIA  /  NOTATKI Z PODRÓŻY  /  Laos - egzotyczna podróż str. 1

Laos - egzotyczna podróż

Laos - egzotyczna podróż


Dla Polaków jest krajem bardzo egzotycznym. Wielu nawet nie ma pojęcia, gdzie się znajduje, a tym, którzy wiedzą, kojarzy się jednoznacznie z produkcją narkotyków. 


Laotańska Republika Ludowo Demokratyczna jest wciśnięta między Wietnam a Tajlandię. To kraj, w którym 40 procent ludności wierzy w lokalne bożki plemienne, a co trzeci dorosły żyje z uprawy opium. W Laosie nie ma atrakcji turystycznych na miarę pięknych, tajskich plaż czy kambodżańskiego Angkoru, ale parę miejsc na pewno zasługuje na uwagę.

Francuski szyk

Laos należy do najsłabiej rozwiniętych i najbiedniejszych krajów Azji. Tylko mała część pięciomilionowej populacji mieszka w niewielkich miastach. Reszta żyje w prostych, ale malowniczych wioskach i zajmuje się głównie uprawą ryżu. Znaczną część powierzchni górzystego kraju zajmuje dziewicza dżungla. Przecina ją sieć rzek będących ważnymi szlakami transportowymi. Komunikacja lądowa jest utrudniona ze względu na brak lub niską jakość dróg. Od 1893 roku Laos był kolonią francuską, a w 1949 roku utworzone zostało królestwo Laosu, które weszło w skład tzw. Unii Francuskiej. Uzyskanie niepodległości w 1953 roku niewiele zmieniło. W tym samym roku komunistyczne oddziały partyzanckie opanowały północny Laos, a długie lata ciężkich walk doprowadziły do zwycięstwa komunistów. W 1975 roku król abdykował i utworzona została Laotańska Republika Ludowo Demokratyczna, związana politycznie i gospodarczo z Wietnamem i ZSRR. W trakcie działań wojennych gospodarka małego kraju została niemal doszczętnie zniszczona. Zaminowano setki hektarów lasów, zatruto wiele wód i zniszczono dużą część delikatnego tropikalnego ekosystemu. Obecnie Laos zdecydowanie odchodzi od ustroju komunistycznego na rzecz gospodarki rynkowej. Turystyka kwitnie, a prym w niej wiodą Francuzi i Anglicy. Z uwagi na to, że Laos przez długie lata był francuską kolonią, w wielu miejscach można napić się dobrej kawy i zjeść bagietkę.

Dzikie piękno

Największą atrakcją Laosu jest jego piękna, dzika przyroda, dlatego nie można pominąć trekkingu w górach, najlepiej gdzieś na północy kraju. Należy jednak chodzić wyłącznie wyznaczonymi szlakami. W wysokich trawach mogą czyhać jadowite węże, ale nie to jest największym niebezpieczeństwem. Po licznych konfliktach zbrojnych pod warstwą ziemi ukrytych jest wiele min przeciwpiechotnych i niewybuchów. Wystarczy udać się do wiosek zlokalizowanych tuż przy kompleksach leśnych, by zobaczyć ludzi, których spotkała tragedia kontaktu z miną. Do laotańskich lasów powróciły słonie indyjskie i tygrysy, coraz częściej spotyka się też nosorożce. Na najwyższych drzewach zauważyć można wrzeszczące gibony, a w dolinach rzecznych pasą się zdziczałe bawoły indyjskie oraz jelenie – sambary indyjskie. Będąc w Laosie należy spróbować spływu Mekongiem speed- lub slow boatem czy kilku dni słodkiego lenistwa w hamaku w krainie czterech tysięcy wysp. Tam też można zaobserwować czubek nosa słodkowodnego delfina, który jest jednym z bardziej zagrożonych kręgowców na świecie. Nad Mekongiem, zwanym też Rzeką Życia, usytuowane są malownicze domy, budowane na palach, kryte strzechą i całkowicie pozbawione elektryczności. Szczególnie pięknie wyglądają nocą, kiedy w ich oknach migocą świece.

Stara stolica

Mało miejsc jest tak przesiąkniętych religijną atmosferą jak laotański Luang Prabang. Jest tu wiele starych buddyjskich świątyń, a liczba mnichów w przeliczeniu na mieszkańca jest chyba największa na świecie. To historyczna stolica Laosu, przeżywająca okres świetności w XIV wieku. Wtedy do miasta dotarł bezcenny podarunek khmerskiego króla – 83 centymetrowa złota statuetka Buddy, zwana Phra Bang, od której miasto zyskało nazwę. Posąg często zmieniał miejsca pobytu, wędrując między Laosem a Tajlandią. Dziś można go podziwiać w budynku byłego pałacu królewskiego. Zdecydowana większość zabytków znajduje się w ścisłym centrum. Mieszczą się tu najsłynniejsze świątynie, jak XVI wieczny Wat Xieng Thongoraz czy Wat Mai, który był niegdyś siedzibą buddyjskich hierarchów Laosu. W pobliżu znajduje się też Pałac Królewski. W 1995 roku całe miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Nadmiar złota, kamiennych smoków i zamyślonych posągów może znieczulić na piękno, dlatego warto w ramach odmiany wybrać się na wycieczkę do wodospadów Taet See. Alternatywą jest podróż łodzią do jaskiń Pak Ou, gdzie znajduje się około 2000 posągów Buddy. Mimo że wszędzie łatwo dojść na piechotę, warto wypożyczyć rower, by wybrać się na obrzeża Luang Prabang, gdzie znajdują się osady Hmong, Mien i innych plemion zamieszkujących prowincję.

Z dala od utartych szlaków

Champasak jest małym, sennym, ale dość przyjemnym miasteczkiem, z wieloma hotelikami nad brzegiem rzeki i laotańsko kolonialną architekturą. Turystów przyciągają położone w pobliżu ruiny khmerskiego kompleksu świątynnego Wat Phu, zbudowanego w XI wieku przez władających tymi terenami Khmerów. Równina Dzbanów to teren o wielkim znaczeniu historycznym i kulturalnym, zarzucony tysiącami kamiennych urn. Archeolodzy uważają, że urny, datowane na okres pomiędzy VI w. p.n.e. a IX w. n.e, są dziełem prehistorycznego ludu, którego kultura nie została jeszcze poznana. Naukowcy nie są zgodni, czy gigantyczne naczynia były urnami grzebalnymi, czy też służyły do przechowywania żywności lub wody. Według laotańskich opowieści i legend płaskowyż zamieszkiwała rasa olbrzymów. Ich król pokonał po długiej, krwawej, ale zwycięskiej bitwie swych nieprzyjaciół i kazał wykuć wielkie kamienne naczynia do warzenia ryżowego wina lao lao, którym celebrowano triumf. Równina Dzbanów jest jednym z najniebezpieczniejszych stanowisk archeologicznych na świecie. Tysiące niewybuchów, przede wszystkim bomb kasetowych, pozostałości masowych bombardowań amerykańskich w czasie wojny w Laosie, są do dziś przyczyną nieszczęśliwych wypadków. Turyści mogą bezpiecznie zwiedzać jedynie stanowiska oznakowane numerami od 1 do 3, zwracając przy tym uwagę na tablice ostrzegawcze.

Niepozorna stolica

Wientian jest stolicą Laosu, chociaż patrząc na niewielkie miasteczko, trudno w to uwierzyć. Zostało założone w XIII w., a od 1563 roku pełniło funkcję stolicy całego kraju. Od 1954 roku jest siedzibą rządu laotańskiego. Nie można mu odmówić uroku z uwagi na kolonialną zabudowę i przyjemną nadrzeczną promenadę. Wśród licznych świątyń najbardziej znana jest świątynia Wat Phra Keo (XVI w.), w której mieści się muzeum buddyjskiej sztuki sakralnej. Cennym architektonicznie obiektem jest That Luang (XVI w.) – najważniejsze w Laosie sanktuarium buddyjskie. Za miastem znajduje się Buddha Park z prawie setką posągów Buddy oraz bóstw hinduistycznych. Niektóre są naprawdę imponujące.

Życiodajne i śmiertelne opium

Złoty Trójkąt obejmujący obszar około 200 000 km znajduje się na terytorium trzech państw: Birmy, Laosu i Tajlandii. Region ten związany jest z handlem opium i heroiną. Odmianę maku, z którego produkuje się opium, zaczęto uprawiać na tym terenie w XIX wieku. Wtedy to m.in. na teren północnego Laosu sprowadziły się plemiona górskie z południowych Chin, gdzie narkotyk ten był ważnym artykułem handlowym. Chińczycy opracowali technologię uprawy opium na niedostępnych stokach laotańskich gór. Stąd ten rodzaj alternatywnego rolnictwa przedostał się do Birmy i Tajlandii. Produkcja opium w Laosie była kiedyś legalna i wspierana przez władze. Obecnie posiadanie i spożywanie opium jest karalne. Całkowite wykorzenienie jego produkcji utrudniają brak środków finansowych, słaba infrastruktura oraz warunki terenowe. Rządy Laosu i Tajlandii od wielu lat dokładają wszelkich starań, by plemiona górskie uprawiały inne rośliny przynoszące dochód, np. kawę czy herbatę. Obecnie prym w regionie w handlu opium dzierży Birma – kraj, który po wyzwoleniu się z rządów junty wosjkowej rządzony jest przez skorumpowaną władzę. Wydaje się, że cały świat o nim zapomniał.




Autor: dr Radosław Kożuszek/www.podrozebezbiura.pl