STYL ŻYCIA

STRONA GŁÓWNA  /  STYL ŻYCIA  /  NOTATKI Z PODRÓŻY  /  Wschodni Uzbekistan - kraina wzgórz str. 1

Wschodni Uzbekistan - kraina wzgórz

Wschodni Uzbekistan - kraina wzgórz


Wschodni Uzbekistan nie był kiedyś jałową, słoną pustynią, ale sporym stepem zasiedlanym przez plemiona, toczące ze sobą regularne walki. Dziś, w związku ze zmianami klimatycznymi, teren ten jest nieurodzajny i nieatrakcyjny do zamieszkania. Nikt nie prowadzi tam walk, a pozostałości dawnej świetności pieczętują jedynie pustynne twierdze oraz Chiwa – jedno z najpiękniejszych miast środkowej Azji.


Chiwa była jednym z głównych ośrodków handlowych w VI–VII w. w regionie Azji Środkowej. W XVI w. miasto zostało stolicą Chanatu Chiwańskiego, a od 1873 r. znajdowało się pod władzą Rosji. Stare miasto Chiwy znane jest pod nazwą Ichan Kala, dla odróżnienia od Dichan Kala, nowego miasta powstałego w XX wieku wokół murów wewnętrznej części Chiwy. Do najważniejszych zabytków Ichan Kala należą: XVII‑wieczne mury obronne, cytadela Kunja Ark (XVII–XIX w.), mauzoleum Pahlawana Mahmuda, meczet Dżuma (XVIII w.), medresy z minaretami Allakuli‑chan, Amin‑chan, pałac Tasz Chauli. Miasto jest tak świetnie zachowane, że można w nim poczuć ducha miejsca i epoki. Zdumiewa pięknem, prostotą i niesamowitą czystością. Dominuje tu kolor piaskowy przetykany zielono‑niebieskimi mozaikami, którymi pokryte są minarety, kopuły i wnętrza niektórych świątyń. Chiwę warto odwiedzić latem lub zimą, kiedy nie ma wielu turystów. Wówczas wygląda jak makieta do filmu, którego fabuła rozgrywana jest w czasach starożytnych.

Co rzemieślnik potrafi

Na chiwańskich bazarach można kupić wysokiej jakości rękodzieło ludowe. Jeśli nie dowierzamy, że są to produkty miejscowe, na własne oczy przekonamy się, jak na zapleczu straganu sprawne dłonie wykonują te niesamowitości. W opuszczonych meczetach i medresach urządzono zakłady tkackie, gdzie z prawdziwego uzbeckiego jedwabiu i bawełny tkane są kolorowe suknie i szale. Gdzie indziej spotkać można rzeźbiarzy, krawców i modelarzy formujących z gipsu bądź gliny wszechobecne uzbeckie figurki i naczynia. Wszędzie możemy wejść, wszystkiego dotknąć i wszystko kupić. Wybór jest ogromny! A jeśli sobie zażyczymy coś szczególnego, w umówionym czasie dzieło będzie na nas czekało. W mieście znajduje się także sporo tanich hotelików i restauracji – czystych, schludnych, prowadzonych przez tutejsze rodziny. W chiwańskich restauracjach zjemy zazwyczaj to samo, czym możemy raczyć się w innych regionach Uzbekistanu. Głównie jest to pilaw – gotowany ryż z marchwią i baraniną oraz zupy na bazie bulionu. Do wszystkiego podaje się uzbeckie pieczywo, czyli lepioszki.

Pustynne zamki z gliny

Po uzbecku qala znaczy fort lub twierdza, a na terenach wschodniego Uzbekistanu (Karakałpacji) przykładów budowli obronnych jest mnóstwo. Najokazalsza to Toprak Kala (III wiek p.n.e.), która przyćmiewa inne ogromem i pięknem – ponadto jest najlepiej zachowana. Jej ściany, tak jak i pozostałych, zbudowane są z suchej gliny zmieszanej ze słomą i drewnem. Na tych terenach nie używano kamienia. Powód był prozaiczny – nie było odpowiedniego surowca. Mało tego – drewna też nie było za dużo. Twierdza powstała nieopodal największej rzeki Karakałpacji – Amu Darii, której sezonowe wylewy przynosiły żyzny muł, służący uprawie. Jednak żadne starożytne karakałpackie miasto nie było usytuowane w dolinie złowieszczej rzeki, która często wzbierała i z ogromną siłą niszczyła wszystko, co napotkała na drodze. Z tego względu Toprak Kala ulokowano na wzgórzach nieopodal rzeki. Twierdza została odnaleziona i opisana dopiero w 1938 roku, a dokonał tego Tolstow, rosyjski badacz. Niewiarygodnym wydał się fakt, że osada ta zajmowała obszar prawie 17 ha, otoczona była kilkumetrowymi murami obronnymi, a w jej wnętrzu znaleźć można było pozostałości domów, pałaców, świątyń, koszar, dróg i placów. Wszystko, co znajdowało się wewnątrz, zbudowane było z drogocennego w Karakałpacji drewna oraz gliny. Niestety, słońce i wiatr zniszczyły delikatne konstrukcje i dziś podziwiać możemy jedynie gigantyczne mury obronne.

Jurty i wielbłądy

Kizil Kala nie jest tak wspaniała jak jej poprzedniczka, ale ma dość dobrze zachowane wewnętrzne ściany tworzące prawdziwy labirynt. Ogromem przytłacza z kolei dwunastowieczna Guldursun Kala. Wspinając się na jej wysokie mury (sięgające nawet 15 metrów), można podziwiać okolicę oraz wnętrze twierdzy, przypominające gigantyczne boisko piłkarskie. Z kolei mury fortecy Ayaz Kala mają ponad kilometr długości. Na szczycie wzgórza znajduje się pozostałość zamku i rozciąga się niezapomniany widok na słone jezioro, step i kilka jurt, gdzie przyjmuje się turystów. Legenda mówi, że po śmierci władcy, kapłani z Ayaz Kala mieli wielki problem, kogo należy obrać nowym królem. Orzekli, że wypuszczą sokoła, który nauczony jest siadać na rękach. Zebrano szlachetnie urodzonych mężczyzn, odziano ich ręce w skórzane rękawice i wypuszczono ptaka. Sokół jednak wylądował na głowie zwykłego wojownika, strzegącego tej niesamowitej elekcji. Kapłani nie mieli wyboru i ukoronowali mężczyznę, który okazał się dobrym i sumiennym władcą. Wzniósł ogromny zamek i ufortyfikował całe miasto. Do fortyfikacji najlepiej dostać się wynajętą taksówką z Chiwy, Urgenczu bądź Nukusa. Wstęp do każdej z twierdz jest bezpłatny, ale pamiętajmy, aby dla bezpieczeństwa chodzić tylko oznakowanymi szlakami. Nie ma tam map, ani osób stróżujących, a niektóre fragmenty murów są w fatalnej kondycji.

Gigantyczny Cmentarz

Nekropolia Mizdahan przez tysiąc lat związana była z zoroastryzmem (zaratusztrianizmem) – jedną z najstarszych i wciąż istniejącą religią założoną przez Zaratusztrę. Muzułmanie nazywają jej wyznawców czcicielami ognia. Zaratusztrianizm był religią państwową w istniejącym na terenie współczesnego Iranu i Iraku imperium Sasanidów i przedarł się do innych krajów, w tym na tereny dzisiejszej Karakałpacji. Wywarł silny wpływ na judaizm, chrześcijaństwo i islam, a także podstawowe zasady tych religii, jak: sąd ostateczny, wędrówka duszy po śmierci do piekła lub nieba, wiara w diabła i nadejście Mesjasza. Upadek tej religii wiąże się z ekspansją islamu, na który po podboju arabskim przeszła większość Irańczyków, w tym też Karakałpaków.
Dzisiejszy Mizdahan to ogromny poligon archeologiczny. Dla Karakałpaków jest to wciąż święte miejsce – to wielki zaszczyt być pochowanym właśnie tutaj. Najstarsze istniejące grobowce liczą nawet 2000 lat. Naukowcy uważają, że jest to jedna z najstarszych nekropolii w całej Azji. Według historyków tuż obok cmentarza istniało spore miasto, które bogaciło się na handlu. Właśnie tutaj przechodził Wielki Szlak Jedwabny, który wiódł z Chin do Europy. Dzisiejszy kompleks cmentarny składa się z wielu większych mauzoleów pieczołowicie odrestaurowanych przez rząd Uzbekistanu. Mizdahańskie grobowce bardzo różnią się między sobą. Niektóre to gigantyczne budowle, wręcz kompleksy. Inne to typowe, proste islamskie groby. Znajdziemy sporo grobów wykładanych malowanymi kaflami, tłuczonymi talerzami czy kawałkami blachy. Inne, biedniejsze mają kształt glinianego sarkofagu. Na cmentarzu znajdują się także nietypowe groby metalowe, wyglądające jak kosmiczne kapsuły. Zwiedzanie Mizdahanu dobrze jest połączyć z odwiedzeniem wyschniętego Morza Aralskiego czy pustynnych fortyfikacji.

Najwspanialszy bazar

W Kungradzie nie pozostało prawie nic z czasów dawnej świetności, ale praktycznie każdy turysta odwiedza tamtejszy bazar. Najciekawsze są „ruchome kantory” w postaci chłopców krążących z dużymi plastikowymi torbami, którzy oferują korzystne kursy przebijające te państwowe. Niestety, najwyższym banknotem uzbeckim jest 1000 somów, co stanowi mniej niż pół dolara. Wymieniając kwotę kilkudziesięciu dolarów, będziemy potrzebowali sporego plecaka. Taka wymiana jest oczywiście nielegalna, ale nikt się tym nie interesuje, również policja. Poza tym zarówno Karakałpacy, jak i Uzbecy nawet nie myślą o oszukaniu turysty. Ze zdziwieniem w oczach, ale cierpliwie patrzą, jak Europejczyk pieczołowicie przelicza plik banknotów. Jeśli brakuje banknotu lub dwóch, bez wahania dokładają je do pliku. Oprócz usług kantorowych, bazar oferuje wspaniałe suszone sery kozie i owcze, które formowane są w kulki i idealnie smakują z wybornym uzbeckim piwem. Poza tym ogromny wybór świeżych warzyw, owoców i bakalii kusi, by ich spróbować. Godne polecenia są również miejscowe słodycze – robione ręcznie, z wielką pieczołowitością.

Tanio, tanio

Karakałpacja, jak i cały Uzbekistan, są dla Polaka tanimi destynacjami. Za kilka dolarów można spróbować miejscowych specjałów, a dobrej jakości hotel ze śniadaniem to wydatek rzędu kilkunastu dolarów na osobę. Na śniadanie Uzbecy serwują lepioszkę (miejscowy chleb), masło, mleko, herbatę, omlet i dżem z suszonych moreli. Takiego smaku dżemu nie znajdziecie nigdzie na świecie! Każda rodzina suszy morele, zazwyczaj na dachu domu, następnie smaży je, zasypując cukrem trzcinowym.
Transport w Karakałpacji jest regularny, ale autobusy kursują rzadko. Z uwagi na małe zaludnienie, nie mają kogo wozić. Warto dopłacić kilka dolarów i wynająć wszędobylskie taksówki. Są wyjątkowo tanie! W końcu to właśnie Uzbekistan przoduje w Azji Środkowej w wydobyciu ropy naftowej. Pamiętajmy, że taksówkarzem w Uzbekistanie jest praktycznie każdy, kto ma samochód.




Autor: dr inż. Radosław Kożuszek /www.podrozebezbiura.pl