WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Białe wnętrza na Wilanowie str. 1

Białe wnętrza na Wilanowie

Białe wnętrza na Wilanowie

Fot. Mariusz Purta


Właścicielka domu na Wilanowie nie określa jego stylistyki mianem chłodnego minimalizmu. Biel wnętrz została ocieplona drewnem i kolorowymi akcentami.


— To jest po prostu takie miejsce, w którym mieszkamy i gdzie dobrze się czujemy. Nie określałabym stylistyki mego domu mianem chłodnego minimalizmu. To prawda, nie ma w nim chaosu i nadmiaru, ale są za to kolorowe dodatki, ciepłe drewno i kwiaty. Prowadzimy dość intensywne życie, gdybyśmy mieli „barokowo” zaaranżowane wnętrza, to trudno byłoby nam się wyciszyć... — mówi pani Magda, inwestorka.

Wnętrza wilanowskiego domu to jedno z dzieł warszawskiego zespołu, który tworzą trzy architektki: Iwona Ciecierska, Bogna Dyga i Beata de Nisau. Tym razem nad projektem pracował duet Iwona – Beata, aktywnie wspomagany przez właścicielkę.

— Dostałyśmy od pani Magdy segregator, w którym zgromadziła zdjęcia podobających się jej wnętrz. Byłyśmy też kilka razy w jej poprzednim mieszkaniu. Zobaczyłyśmy, jakie rozwiązania wytrzymały próbę czasu, a których należało się wystrzegać. Podczas spotkań z inwestorką powstał ogólny zarys nowej siedziby — tłumaczy Iwona Ciecierska.

Biel jest dyskretna

Właścicielka podkreśla, że oszczędna koncepcja aranżacyjna z bielą jako głównym tłem nie została wybrana przypadkowo. Pani Magda bardzo lubi ten kolor, który uważa za barwę ponadczasową i „nienarzucającą się” innym elementom wystroju. Od razu komplementuje też projektantki:

— Urządzanie mieszkań oszczędnie i prosto nie jest zbyt popularne, natomiast my doceniamy tę stylistykę. Idealnie więc rozumieliśmy się z projektantkami. Ogromnym zaskoczeniem dla mnie i mojego męża było to, że współpraca przebiegała całkowicie bezstresowo. Panie architektki po prostu „zdjęły z nas wszystko” i przedsięwzięcie okazało się takie łatwe.

...i uduchowiona

Pomysł polegał na stworzeniu otwartych, zaaranżowanych z umiarem przestrzeni. Stylistyczną wizytówką domu jest salon i jadalnia, w których króluje biel, przełamana naturalną barwą dębowych podłóg i ubogacona delikatnymi kolorowymi dodatkami.

„Biel jest duchowym kolorem naszej epoki, jasnością, która kieruje wszystkimi naszymi działaniami, zawiera w sobie wszystko” – deklarował Theo van Doesburg, malarz i teoretyk sztuki związany z nurtem neoplastycyzmu. Czy projektantki wnętrz wilanowskiego domu zgodziłyby się z manifestem holenderskiego mistrza?

— Bardzo lubimy biel w nowoczesnych, minimalistycznych wnętrzach. Rozświetla i optycznie powiększa przestrzeń, a do tego stanowi najlepsze tło dla koloru obrazów, książek, mebli. Jest uniwersalna, elegancka i czysta. Sąsiadując z intensywnymi kolorami, przejmuje ich tonację i zatraca surowość. Słowem: manifest van Doesburga jest nam bliski. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności inwestorce też był bliski — wyjaśnia Beata de Nisau.

Przeciw monotonii

Przestronność wnętrz nie wynika tylko z prostego zabiegu łączenia pomieszczeń. Przez duże przeszklenia, które otwierają salon na taras z ogrodem, przenika do środka moc światła. Wspólnie z białymi powierzchniami buduje ono prawdziwe królestwo jasności. Gustowne, czarne akcenty w salonie – poduszki i kanapy BoConcept, skórzane pufy i dywan – nie pozwalają bieli i jasnemu dębowi zastygnąć w monotonnym bezruchu. To samo zadanie w części jadalnianej spełnia czerwień, która wesoło zerka na biesiadujących z grafiki umieszczonej na ścianie. Jadalnia zachwyca świeżością koloru i wzornictwa. Lampa stworzona przez Naoto Fukusawę dla marki Artemida oraz oryginalne krzesła projektu małżeństwa Eamesów swymi kształtami ożywiają białą aranżację.

Naturalnie ocieplone

Czystość bieli, obramowanej naturalnym drewnem, stanowi znak rozpoznawczy niemal wszystkich wnętrz, także kuchni – oddzielnego pomieszczenia z szerokimi przesuwanymi drzwiami wejściowymi od strony hallu. Ciepłe elementy wystroju – bar, taborety, podłoga – dbają o to, aby bielutkie tafle frontów nie wydawały się zbyt chłodne. Okrągły stół oraz fantazyjne kształty krzeseł projektu Vernera Pantona wprowadzają geometryczne urozmaicenie do wnętrza, w którym dominują proste linie. Ściany ozdobione są fotografiami, ujętymi w gustowne ramki. Całość tworzy zgrabne, witrażowe okienka.

 

— Kuchnia jest miejscem, do którego naturalnie „ciągniemy”. Według planu najwięcej czasu mieliśmy spędzać w dużym salonie, jeść tam posiłki i podejmować gości, ale zazwyczaj spotykamy się w kuchni... Może dzieje się tak dzięki jej klimatowi, a może dlatego, że lubię gotować i przy okazji porozmawiać. Okazuje się, że nie ma już potrzeby przechodzenia do salonu — uśmiecha się pani Magda.

Blask w lustrach

Nie tylko w salonie, jadalni czy kuchni natkniemy się na sprzęty z wzorniczej „górnej półki”. Maestria designu zagościła również w saloniku łazienkowym, wyposażonym w armaturę Axor Starck. Architektki tłumaczą skromnie, że wybierając ją, kierowały się funkcjonalnością, jakością i wizualną atrakcyjnością.

Łazienkowe wnętrze nie jest duże, ale znalazło się w nim miejsce na... kominek. Wbudowany w ścianę, zachęca do kojącego relaksu. Ogromne lustra znacznie powiększają przestrzeń, odbijając blask ognia kominkowego i... zieleni. Z łazienki dostrzec można bowiem taras ogrodowy. Wykonany z desek egzotycznego gatunku bangkirai, stanowi on część niewielkiego ogrodu. Uporządkowany taras także nawiązuje do estetyki wnętrz: choć brak w nim białych akcentów, został umeblowany oszczędnie i ze smakiem. Za nim zobaczymy zieleń trawnika i ścianę wysokich krzewów, oddzielających posesję od sąsiadów.

Magia projektowania

Kreując wnętrza, architektkom przyświecał najważniejszy cel. Chciały zaprojektować dom, który będzie piękny, ale też funkcjonalny, wygodny dla rodziny inwestorów i zaaranżowany zgodnie z upodobaniami właścicieli. Nie było to łatwe. Budynek w stanie surowym nie odpowiadał potrzebom jego przyszłych mieszkańców. Konieczne były wyburzenia i przeróbki. Czasami architektki musiały posłużyć się projektowymi sztuczkami:

— Łazienkę dzieci na piętrze połączyłyśmy z pralnią w piwnicy za pomocą zsypu ukrytego w szafce pod umywalką. Owalna forma położonej na blacie umywalki miała umożliwić pierwsze kąpiele najmłodszych, a dla ułatwienia porannych rytuałów, bezpośrednio przy łazience, znalazła się garderoba dziecięca — opisują.

Sztuka do snu

Poza sztuczkami ważna była także sztuka, szczególnie w sypialni. Kolorowe, „warholowskie” grafiki na białej ścianie portretują rodzinę właścicieli i pełnią funkcję dekoracji, która wprowadza do wnętrza miły i barwny akcent.

— Grafiki są sposobem na przełamanie monochromatyczności wnętrza. Nad łóżkiem unosi się lekka, złożona z kilkudziesięciu „dmuchawców” lampa. Zaś drewniane żaluzje zapewniają dobry sen i ocieplają wszechobecną w domu biel — opisuje Iwona Ciecierska.

Dobre emocje

Biel łagodzi emocje. Wycisza, uspokaja, uporządkowuje. Dlatego służy osobom bardzo aktywnym, ale zdyscyplinowanym i potrafiącym na co dzień utrzymać ład wokół siebie.

— Nie jest jednak wskazana dla wszystkich — przestrzega Beata de Nisau. — W nadmiarze potęguje uczucie osamotnienia i smutku. Nie polecamy jej osobom samotnym lub potrzebującym pobudzenia do działania. Zadaniem architekta jest więc poznanie potrzeb i upodobań inwestorów, aby stworzyć dla nich odpowiedni nastrój.

W przypadku domu w Wilanowie, aranżacja w bieli okazała się jak najbardziej adekwatna. Oszczędna estetyka, wykorzystująca najjaśniejszą z barw jako dominantę, dzięki staraniom projektantek i inwestorów, wykreowała domowy klimat, który sprzyja całej rodzinie.




Autor: Karol Usakiewicz