WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Klasyczne wnętrze nowocześnie str. 1

Klasyczne wnętrze nowocześnie

Klasyczne wnętrze nowocześnie

Fot. Hanna Długosz, January Iłendo, Stylizacja: Dorota Cybis


Mieszkanie w secesyjnej kamienicy z 1904 r. to udane połączenie klasyki z nowoczesnością. Właściciel umiejętnie dobrał detale.


Stylizowane meble, kilka retro dekorów, głośno tykający zegar w stylu gdańskim idealnie współgrałyby z klimatem secesyjnej kamienicy, zaprojektowanej w 1904 r. przez Ludwika Panczakiewicza. Estetyka świata w kolorze sepii kusi gotowym, łatwym do wzięcia i zastosowania szablonem. Na szczęście, pokusie tej nie uległ właściciel mieszkania – architekt.

A początki nie były najłatwiejsze. Mieszkanie było cieniem dawnej świetności. Prowadzona w czasach „realnie nierealnego” socjalizmu, polityka „dogęszczania” stref mieszkalnych sprawiła, że przestrzeń komfortowego niegdyś lokum brutalnie została porwana na strzępy – kilka mieszkalnych klitek.

— Moim zamierzeniem było usunięcie wszystkich naleciałości po czasach kołchozowego barbarzyństwa i przywrócenie pierwotnych założeń przestrzennych, między innymi osiowo amfiladowego układu wnętrz, charakterystycznego dla przełomu XIX i XX w. — mówi właściciel mieszkania.

Osią wiążącą poszczególne pomieszczenia jest korytarz, w którego wystroju uwagę zwracają odtworzone z pietyzmem, dyskretnie podświetlone sufitowe sztukaterie.

Rozczłonkowanie przestrzeni nie było, niestety, jedyną przeszkodą, z którą musiał zmierzyć się właściciel. Dawniej, widok rur kanalizacyjnych, „upiększających” ściany czy sufity, w sposób jakby naturalny wpisywał się w prymitywną aranżację. Aby je ukryć i uzyskać niczym niezakłóconą przestrzeń, architekt zmuszony był zastosować specjalną maskującą rampę i pilastry.

Dawne wzory

Klimat klasycznej elegancji gabinetu pana domu tworzą nie tylko miękkie fotele, ale również wygodne biurko i lampka, które niegdyś należały do ojca architekta. Na osobną uwagę zasługuje, wykonany współcześnie na specjalne zamówienie, stół z charakterystycznymi metalowymi nóżkami i blatem z czerwonego marmuru. Rekonstrukcji natomiast wymagały drewniane drzwi. Te od strony korytarza zostały wykonane przez stolarza, na podstawie oryginalnego wzoru. Drugą parę przeniesiono z innego mieszkania w kamienicy.

 

Dużo wysiłku wymagała też renowacja wiedeńskiej lampy, która pochodzi z rodzinnego domu inwestora. W tym eleganckim miejscu z ciepłymi kolorami doskonale czuje się dębowy parkiet. Jego nieco szorstka faktura, na której upływający czas zostawił swój ślad, idealnie współgra z sufitowymi sztukateriami.

— Są bardzo oryginalne, z lekkim odcieniem secesji — uśmiecha się gospodarz. — One również wymagały rekonstrukcji, a ich pieczołowitym oczyszczaniem zajmowała się sympatyczna ekipa budowlana.

Na tle klasycznych rozwiązań, zgrabnie nawiązujących do stylistyki przełomu XIX i XX w., dobrze wyglądają akcenty, które przełamują jej monotonność. Nowoczesne impresje ożywiają wnętrze i burzą schematy. Przykładem takich rozwiązań jest zastosowanie oszczędnego w formie kominka i zabudowy ściany, w której ukryte zostały szafy.

Nie skończył na stosie

Oś stylowego salonu wyznaczona została przez oryginalny stół – autorski projekt właściciela. Jego marmurowy blat i metalowe nóżki z mosiężnymi tulejami swym charakterem nawiązują do secesyjnej architektury kamienicy. Stół z fotelami i krzesłami doskonale koresponduje z parkietem w kolorze ciepłego brązu. Aranżację wnętrza uzupełnia obraz autorstwa prof. Andrzeja Wierzchowskiego z Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a klasyczną powściągliwość rozpala piec kaflowy.

— Był w bardzo złym stanie, miał zniszczone ornamenty, kafle. Zależało mi jednak na tym, aby precyzyjnie odtworzyć jego dawny blask. Jest jedną z niewielu rzeczy, którym udało się ostać z dawnych czasów — opowiada architekt.

 

Projektowe żarty

Aranżacyjnego tłoku nie doświadczymy również w stylowej sypialni. Oszczędnie urządzone wnętrze udanie uzupełniają oryginalne dodatki. Jednym z nich jest „barokowy” żyrandol.

— Pozwoliłem sobie na taki designerski wybryk — śmieje się właściciel domu.

W przejściu pomiędzy sypialnią a holem projektant dyskretnie ukrył szafy. Znalazło się tam również miejsce dla miniaturowej antresoli, na której przechowywane są ubrania. Właścicielowi domu zależało na tym, aby uniknąć tradycyjnych szaf. Nie tylko zubożyłyby one przestrzeń, ale też sprawiły, że stałaby się ona „zagracona”. Podobnie jak w innych pomieszczeniach, gdzie intensywnej renowacji wymagała podłoga.

— Za czasów kołchozowych w tym miejscu znajdowała się kuchnia, w której na posadzkę przyklejono butaprenem koszmarne, zielone płytki PVC. Doprowadzenie podłogi do należytego stanu to zasługa mojej żony. To było heroiczne zadanie — wspomina pan domu.

Biel, która znaczy

Właściciel mieszkania zaprojektował łazienkę i kuchnię w wyraźnej opozycji do ciepłych wnętrz wypoczynkowych. Zredukowanie wyposażenia do niezbędnego minimum oraz zastosowanie białych kafelków sprawiło, że pomieszczenia przywodzą na myśl szpitalne kuchnie czy też przemysłowe pomieszczenia zbiorowego żywienia. W łazience udało się dodatkowo uzyskać efekt nie tylko surowej męskiej formy, ale i wyjątkowej przestronności.

— Chciałem podkreślić wysokość pomieszczeń. Efekt możliwy był do uzyskania, dzięki rezygnacji z orgii kolorów i zastosowaniu na ścianach szarego dekoru z białych kafelków. Jedynym dyskretnym ornamentem, jaki pojawia się w łazience, jest biały wzór na szarej posadzce — mówi pan domu.

Ascetyzm łazienki został dodatkowo podkreślony przez lustro w metalowej oprawie, które urzekło architekta bezpretensjonalną formą.

— Świetnie wpisuje się w klimat tego miejsca —stwierdza architekt.

 

Obrazy karczemne

Z kolei chłodną powierzchnię kuchennych kafli uzupełniają wyeksponowane stalowe akcesoria kuchenne, a „wszędobylską” biel skutecznie przełamuje kolejny, zaprojektowany przez właściciela domu, marmurowy stół oraz obrazy.

— Powszechnie uważa się, że nie powinno się ich wieszać w kuchni. Nie sądzę, aby było to niedopuszczalne. Podobają mi się, bo są uroczo kiczowate. Na swój użytek nazwałem je obrazami karczemnymi. Świetne wpisywałyby się w klimat dawnego rosyjskiego kasyna czy knajpy — opowiada właściciel.

Przestrzeń kuchni rozdzielona została kolumną. Ukryte w niej zostały instalacje oraz lodówka. Jednolitą powierzchnię wymuszonej konstrukcji ożywia zegar.

Pożądana równowaga

Mieszkania w kamienicy zachwycają nie tylko przestronnością. W takim miejscu inny jest rytm przestrzeni, klimat. Czasami ma się wrażenie, że dawni właściciele za chwilę zasiądą przy długim stole i zaczną delektować się wspólnym obiadem.

Przestrzeń taka stwarza wiele możliwości aranżacji. Szczególnie łatwo ulec pokusie skarykaturowania dawnego stylu. Właściciel tego miejsca zdołał uniknąć tych pułapek. Idealnie wyważył proporcje pomiędzy tym co dawne, a tym co można uznać za współczesne.

Klasyka młoda duchem

W tym mieszkaniu bliżej nieokreślona tęsknota za dawnym światem udanie przeplata się z teraźniejszością. Ale nie ma w tej tęsknocie drażniącego zapachu naftaliny czy kurczowego trzymania się świata, który przeminął. Przestrzeń została z pełną świadomością wykreowana z elementów, które nie ulegają sentymentalnej deformacji.




Autor: Wojciech Buszko; Fot. Hanna Długosz, January Iłendo, Stylizacja: Dorota Cybis