WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Krajobraz z leśnego akwarium str. 1

Krajobraz z leśnego akwarium

Krajobraz z leśnego akwarium


Zanurzony w leśnej głuszy, otulony szumem fal, z dala od zgiełku i hałasu. Dom, w którym rozgościła się natura, zaprosił pod swój dach przybyszów z daleka.


Budynek z bala swą tożsamość zawdzięcza nierozerwalnej więzi z otaczającą go przyrodą. Stanął dokładnie w miejscu, które wypatrzyli sobie właściciele. Przypadkiem odkryta przestrzeń zauroczyła ich do tego stopnia, że zapragnęli stać się jej nieodłączną częścią. W realizacji marzeń pomogła im architekt wnętrz Jolanta Czacharowska, właścicielka studia Kontur w Szczecinie.

Zielone uroczysko

Działka, na której stanął dom, położona jest na pograniczu parku krajobrazowego na wyspie Wolin. Wszechogarniająca zieleń, bliska obecność morza wraz z jego nieustającym szumem, a do tego uroczo zagospodarowany teren, rozrzeźbiony dolinami i pagórkami. Miejsce, które wzbudziłoby tęsknotę każdego miłośnika odpoczynku na łonie natury.

— Zieleń otaczająca dom nie znika nawet w porze zimowej — zachwyca się projektantka. — Jest tu bardzo dużo drzew iglastych, których soczyste kolory można podziwiać przez okrągły rok.

Mimo że dom znajduje się na uboczu, z dala od dużych skupisk ludzi, nie ogranicza możliwości komunikacyjnych gospodarzy ze światem.

— Nie można całkowicie odciąć się od cywilizacji, nawet mieszkając w takiej oazie ciszy i spokoju — twierdzi właściciel. — Bardzo ważny i potrzebny jest również kontakt ze światem, choćby po to, aby wyskoczyć gdzieś na kawę. Dlatego miejsce to, choć oddalone, jest równocześnie blisko większego ośrodka. Chcieliśmy znaleźć pewną granicę i udał nam się ten zamiar.

Cztery świata strony

Dzięki maksymalnym przeszkleniom, piękno natury gości niemal w każdym zakątku domu. Część dzienna to rozległy salon, z wyraźnie zaznaczonymi strefami kominkową, telewizyjną i kawową. Łączy się z nimi jadalnia – przezornie, w razie większej liczby gości, zaopatrzona w duży stół i szereg drewnianych krzeseł. Tuż obok zaprojektowano oranżerię, wiecznie zielony ogród z mnóstwem doniczkowych kwiatów. Duże okna, sięgające poziomu podłogi, wywołują miłe złudzenie, że przyroda stała się równoprawnym mieszkańcem domostwa.

— Budowie i aranżacji domu przyświecała idea, że będzie on mocno otwarty na przyrodę — opowiada Jolanta Czacharowska. — Dlatego zastosowałam bardzo dużo przeszkleń, które sprawiają, że dom przypomina nieco „akwarium”. Z każdego okna, z każdego miejsca, nawet z pomieszczeń gospodarczych rozciągają się niezwykłe, godne pozazdroszczenia widoki.

Z usytuowania domu w leśnej głuszy bardzo cieszą się właściciele.

— Blisko trzydzieści lat mieszkałem w wielkoprzemysłowej aglomeracji, gdzie nie było możliwości częstego kontaktu z przyrodą. A zawsze o tym marzyłem — wyznaje gospodarz. — Mieszkamy teraz z dala od zgiełku. W miejscu, gdzie ludzie najczęściej przyjeżdżają tylko na wczasy.

 

Precyzja w działaniu

Dom, z racji usytuowania, od początku miał być drewniany. Właściciele skontaktowali się z Jolantą Czacharowską jeszcze zanim budynek i obecne w nim wnętrza zyskały ostateczny kształt. Pozwoliło to projektantce na ingerencję w sposób rozmieszczenia poszczególnych pomieszczeń, który w pełni odpowiadałby na potrzeby przyszłych domowników.

— W trakcie budowy domu podpowiedziałam, jak rozwiązać układ funkcjonalno-przestrzenny wnętrz. Chodziło o to, aby było to zrobione, zanim zostaną postawione ściany, gdyż w domach drewnianych późniejsze ich przestawianie, ze względów konstrukcyjnych, jest już niemożliwe — wyjaśnia architekt.

Pomysł, który przyświecał dalszej pracy projektantki, odwoływał się do skandynawskiego stylu aranżacji wnętrz. Z tego powodu niemal każdy zakątek domu aż „pachnie” drewnem i typową dla budownictwa północnego surowością. Aby jednak ocieplić atmosferę we wnętrzach, projektantka, jako ich element wykańczający, wybrała kamień, zatapiając całość w przyjemnej barwie światła.

W efekcie zastosowanych materiałów powstał bardzo ciekawy „melanż” stylistyczny, który nie rezygnując z naturalnego charakteru budynku, podkreśla równocześnie jego elegancję i smak.

Dobrzy partnerzy

Połączenie naturalnych materiałów – drewna i kamienia – w ramach jednej przestrzeni mieszkalnej, znacznie ociepla jej wizerunek.

— Materiały te mijają się w domu na każdym kroku — podkreśla projektantka. — Zamiast ciemnego drewna, które mogłoby przytłaczać wnętrza, zdecydowaliśmy się na polakierowanie sufitów i części ścian transparentną bejcą w kolorze kości słoniowej.

Zabieg ten podkreślił rysunek słoi, a pokryte bejcą płaszczyzny zyskały kolor spatynowanej bieli. Pozostała część ścian została zasłonięta płytami gipsowo-kartonowymi. Naturalne drewno pokrywa również podłogi w części dziennej, stając się wyrazistym tłem dla jasnych mebli wypoczynkowych i kominka, usytuowanego w samym centrum domu. Jego rozbudowaną, zaokrągloną bryłę wyłożono kaflami w kolorze bardzo jasnego beżu, czyniąc z niego nieco rustykalną, a w czasie chłodniejszych wieczorów, również funkcjonalną dekorację. Otaczają go półmatowe, gresowe płytki african stone o strukturze łupka, utrzymane w dwóch kolorach – piaskowego beżu i butelkowej zieleni. Poza ogrzewaniem kominkowym, pełniącym głównie funkcje pomocnicze, ciepło na obu poziomach budynku dostarczane jest przez ogrzewanie podłogowe.

Światło i kolor

Zastosowana w domu spójna paleta barw wprowadziła do jego wnętrza przytulny klimat. Kolory przygaszonych brązów, piaskowych beżów, kości słoniowej oraz rdzawe akcenty na roletach w oknach wzajemnie się uzupełniają i przenikają. Dobór barw w poszczególnych pomieszczeniach „zasugerowała” zabudowa kuchenna, utrzymana w ciepłym, wiśniowym odcieniu. Ożywiają go stalowe i aluminiowe elementy, ściany i blaty kuchenne przykryte granitowymi płytami tigris stone, a także punkty świetlne, ciekawie modelujące wnętrze. Środek kuchni zajęła półokrągła wyspa kuchenna z dużą płytą grzewczą. Znalazła się tu na specjalne życzenie gospodarza, który wprost uwielbia gotować.

 

Światło okazało się niezwykle ważnym elementem aranżacji poszczególnych pomieszczeń. Skryte jest w płóciennych abażurach o kubistycznych bryłach, w oświetleniu punktowym w podłodze oraz w oryginalnych dekoracjach – w postaci fantazyjnych lamp w strefie telewizyjnej.

— W domu jest bardzo dużo grup światła, które wydobywają jego niezwykły obraz — opowiada Jolanta Czacharowska. — Najpiękniej prezentują się lampy w części telewizyjnej, wykonane z papirusów i bambusa.

Anioły pod dachem

Dom, ze względu na możliwość obcowania z przyrodą, a także zgodną z jego otoczeniem aranżację poszczególnych pomieszczeń, wprost stworzony jest do odpoczynku.

— Najchętniej przebywamy w części dziennej, skąd możemy obserwować przyrodę, a w okresie zimowym nawet małe zwierzątka, odwiedzające naszą posesję — wyznaje gospodarz.

Rozkład pomieszczeń w budynku pozwolił też wydzielić miejsca pracy. Gabinet pana domu zlokalizowany został na uboczu, tuż obok części telewizyjnej, zaś pani domu swoją pracownię ma na antresoli. Z pasją modeluje tam figurki aniołów, którymi obdarowuje przyjaciół i ozdabia dom. Z antresolą sąsiaduje sypialnia i łazienka gospodarzy – jest to prywatna strefa w mieszkaniu, zarezerwowana tylko dla domowników. W sypialni na uwagę zasługuje duże, drewniane łóżko, a także ciekawie rozplanowane, wzdłuż belki konstrukcyjnej, oświetlenie. Belki konstrukcyjne projektantka uwidoczniła również w łazience gospodarzy, w której przybrały one ciemnobrązowy odcień. Harmonizuje z nimi, biegnący po podłodze, pas egzotycznego drewna. Ciekawym elementem dekoracyjnym łazienki stał się również witraż ze szkła lawowanego, który właściciele zamówili u gdańskiego artysty. To kolejny, obok „wszędobylskich” aniołów, kolorystyczny akcent w domu. Bawi się promieniami słońca, rozszczepiając je na drobniejsze cząstki. W całym swym „działaniu” staje się metaforą morskiej fali, rozpryskującej się na milion kropli, po uderzeniu o skalisty brzeg...




Autor: Aneta Gawędzka-Paniczko, fot. Linea