WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Otwarte przestrzenie we wnętrzach str. 1

Otwarte przestrzenie we wnętrzach

Otwarte przestrzenie

Fot. Villanette


Otwarta przestrzeń we wnętrzach pozwala na aranżacyjne eksperymenty, zabawę światłem, kolorem i materiałami. Sprawia też, że dom w naturalny sposób integruje mieszkańców.


Nietypowe rozwiązania to chleb powszedni architekt Dagmary Obłuskiej. W jej przypadku nie ma też zastosowania przysłowie, że szewc bez butów chodzi. Aranżację swego domu zaczęła od... usunięcia niemal wszystkich ścian. Uwolniona pełna rozmachu i oddechu przestrzeń dała wrażenie emocjonalnego otwarcia. Zamiast separatystycznych w charakterze ścianek działowych, zabawa kolorem, światłem, zróżnicowanym materiałem. Otwarte wnętrza zapraszają do „współbycia”, świetnie integrując domowników i gości.

— Zwolennikami jednoprzestrzennych obszarów w domu są ludzie, którzy lubią światło. Mają szerokie horyzonty, nie boją się innowacji i nowości. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że niekoniecznie należą do młodego pokolenia, za to z pewnością cechuje ich pogodne nastawienie do życia oraz innych ludzi. To optymiści — mówi architekt Dagmara Obłuska.

Piękne widoki

Przestrzenne eksperymenty można rozpocząć już od strefy wejściowej – dwukondygnacyjny hol z efektownymi schodami z pewnością zrobi rezydencjonalne wrażenie. W przypadku domu parterowego, obok dużych przeszkleń, pełną światła przestrzeń uzyskamy dzięki otwarciu holu na inne strefy domu. Możemy też pokusić się o rezygnację ze stropu nad salonem, dzięki czemu wyeksponujemy dekoracyjne elementy więźby dachowej, międzykondygnacyjne prześwity czy też zbudujemy antresolę.

— Niezaprzeczalną zaletą otwartych przestrzeni jest dodatni efekt wizualny. Poszczególne strefy przenikają się, stają się wielofunkcyjne. Przepływ myśli i dźwięków jest swobodny, nieograniczony ścianami. Ideałem jest piękny widok z okien, który w połączeniu z otwartą przestrzenią wnętrza daje poczucie większego kontaktu z naturą — mówi architekt Marta Matelier z pracowni Matelier Biuro Projektowe w Warszawie.

W rezydencjach o charakterze dworkowym coraz większe uznanie zyskuje amfilada. Efektowny, stosowany głównie w architekturze nowożytnej, układ pomieszczeń, które umieszczone są w jednej linii i łączą się jedynie drzwiami, umożliwia z jednej strony otwarcie przestrzeni, z drugiej zaś zapewnia kameralność. Kolejne wnętrza, tworzące sekwencję kilku stref, można izolować po prostu zamykając drzwi.

Integracja bez ograniczeń

— Otwarte przestrzenie sprawiają, że dom jest przyjazny dla mieszkańców. W naturalny sposób ich integruje. Sprawia, że jest przestronniej i jaśniej. Warto jednak zadbać o to, aby zachować jakieś umowne granice przestrzeni o odmiennych funkcjach — wyjaśnia Dagmara Obłuska. — Metod zaakcentowania różnic jest wiele: obniżenie poziomu o kilka dekoracyjnie ukształtowanych stopni, zmiana materiału lub koloru podłogi czy też parawan z roślin doniczkowych.

W roli ścianek działowych świetnie sprawdzają się też rozsuwane drzwi wykończone matowym lub dekoracyjnym szkłem, przegrody z luksferowych tafli lub przesłony mobilne, dzięki którym szybko dostosujemy przestrzeń do aktualnych potrzeb.

 

Meble rządzą

Wyodrębnieniu pomieszczeń sprzyja także umeblowanie. Obok minimalistycznych rozwiązań, które same w sobie tworzą światło w przestrzeni, czytelną, nawet dla postronnego widza aranżację umożliwiają jasno zdefiniowane formy mebli. Rozległa bryła sofy z wygodnymi fotelami wyraźnie wyznaczy granicę wypoczynkową salonu, komplet stołowy – strefę gościnną. Charakterystyczny design zabudowy kuchni nawet nie wymaga komentarza.

— Ostatnio modnym trendem jest łączenie we wspólną przestrzeń sypialni i łazienki. Dzięki temu zabiegowi życie rodziny ma szanse na większą integrację — podpowiada Marta Matelier.

Ciekawe efekty optycznego modelowania i podkreślania odmiennych funkcji poszczególnych stref w przestrzeni, uzyskamy również za pomocą oświetlenia. Wydobędziemy z półmroku, schowamy w cieniu czy podkreślimy ostrą wiązką światła. Za pomocą oświetlenia wyznaczymy też każdą granicę intymności.

Wbrew naturze

Nie lubimy się zamykać. Bezrefleksyjnie stosowane niegdyś ściany działowe, dzielące domową przestrzeń na mniejsze, mało funkcjonalne „kawałki”, ustępują miejsca efektownym, trójwymiarowym planom, gdzie granice poszczególnych stref wyznaczane są dzięki zastosowaniu innych środków.

— Człowiek przez wieki żył w nieograniczonej przestrzeni. To rozwój cywilizacyjny wymusił rozwiązania, które nie występują w naturze: płoty, mury, okna, piętra, schody, windy, klatki. Podświadomie sprzeciwiamy się takiej koncepcji, bo wciąż chcemy być wolni — mówi architekt Marek Rytych, właściciel pracowni Marek Rytych Architekt w Warszawie. — Otwarta przestrzeń jest zatem nie tylko zaletą, ale przede wszystkim atawizmem, związanym z wolnością. Dlatego szukamy takich miejsc. Człowiek wolny w złej przestrzeni – architekturze jest skazańcem bez świadomości. Obserwowana dziś wokół nas chroniczna nerwowość i agresja w dużej mierze stąd bierze swe źródło.




Autor: Wojciech Buszko