WNĘTRZA
Pod opieką aniołów
Figurki aniołów z kolekcji Jagny stały się pretekstem do stworzenia wnętrz, w których style i epoki wzajemnie się przenikają. W efekcie powstało miejsce niezwykłe, bo ponadczasowe. Takie, które nigdy się nie starzeje.
GALERIA:
Każdy, kto w perspektywie ma urządzenie swego domu, zastanawia się, w jaki sposób to zrobić. Jedni mają gotowe pomysły, inni szukają pomocy architektów. Ci próbują jak najlepiej poznać swoich klientów, aby trafić w ich gust. Jeśli im się to uda, powstaje miejsce, w którym wszyscy domownicy czują się dobrze. W tym przypadku inspiracją do stworzenia aury wnętrz okazała się Jagna, córka właścicielki domu i jej kolekcja figurek aniołów.
— Inwestorka dała mi pełną swobodę działania, a ja uznałam, że aniołki mogą być doskonałym motywem przewodnim wystroju wnętrz — wspomina początki współpracy Irina Kisielowa, projektantka wnętrz i właścicielka Saloniku Antykwarycznego w Szczecinie. — Jagna stała się aktywną uczestniczką procesu twórczego. Słuchałam uważnie, o tym jak chciałaby mieszkać, i starałam się zrealizować jej pragnienia.
Natchnieniem dla prowincjonalnego wystroju domu były także XIX-wieczne drewniane ościeża i gzymsy z kroksztynami, na które Irina Kisielowa przypadkiem trafiła w starej, przeznaczonej do wyburzenia, posiadłości pod Sławnem. Wymyśliła, że można z nich zrobić baldachim nad łożem. Pomysł spodobał się właścicielce i w konsekwencji zabytkowa stolarka stała się elementem „łączącym” wszystkie wnętrza. Motyw ten powtarza się niemal w każdym pomieszczeniu, w dekoracyjnym wykończeniu kominka, okapu kuchennego, karniszy oraz na zbiegu ścian z sufitami jako ozdobne fryzy, stworzone przez artystę i konserwatora zabytków Ryszarda Szewczyka.
— Fryzy zostały namalowane tak precyzyjnie techniką tromp oil, że do złudzenia przypominają te wykonane z drewna — podkreśla projektantka.
Amory i cherubiny
Trudno wyobrazić sobie sypialnię Jagny bez aniołków, które tak bardzo ukochała. Wiszą one na ścianach i meblach. Jeden z nich, imponujących rozmiarów cherubinek, zdobi łóżko, „trzymając” nad nim miękką tkaninę baldachimu. Anielski motyw pojawia się także jako obraz, namalowany na deskach prostego, niemal ascetycznego, biurka dziewczyny.
Anioły w sypialni pani domu to już nie grzeczni stróże niewinnych dziecięcych snów, ale zawadiackie amorki z naciągniętymi do strzału cięciwami. Inspiracją do ich powstania był wzór fresku Rafaella „Zwycięstwo Galatei”.
— Amorki ukrywają się przed niepowołanymi osobami na sklepieniu baldachimu i strzelają z ukrycia tylko do wybranych przez siebie osób — żartuje Irina Kisielowa. — W sypialni pani Grażyny, postanowiłam podejść do tematu aniołów z przymrużeniem oka. To miał być żart. I chyba się udał.
Eklektyczne drewniane łoże, stara, nadgryziona zębem czasu skrzynia na pościel oraz francuska tapiseria na ścianie stwarzają wrażenie królewskiego majestatu. Tłuściutkie amorki czynią z sypialni miejsce przytulne i ciepłe.
Autor: Anna Kondras, fot. Linea
PRZECZYTAJ TAKŻE
GALERIA ARTYKUŁU
REKLAMA

















Możesz komentować anonimowo – jako Gość lub pod stałym pseudonimem – po zalogowaniu.
Publikując komentarz oświadczasz jednocześnie, że zapoznałeś się z regulaminem serwisu.