WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Prosto z serca str. 1

Prosto z serca

Przosto z serca

Fot. Black Oak Studio


Pani Katarzyna marzyła o nowoczesnym, eleganckim domu, całkowicie wolnym od intensywnych kolorów i kokieteryjnych bibelotów. Dla Beaty Michalec, architekta wnętrz, jej pragnienia okazały się wyzwaniem, dzięki któremu po raz kolejny poczuła smak satysfakcji.


O ich pierwszym spotkaniu zadecydowało zrządzenie losu. Pani Katarzyna, właścicielka domu pod Warszawą, poszukiwała zdolnego architekta, który będzie w stanie sprostać jej oczekiwaniom. Traf chciał, że znajoma poleciła jej Beatę Michalec.
– Dostałam rekomendację, gdyż poprzednia klientka była zachwycona tym, w jaki sposób ujęłam styl projektowanego wnętrza – wspomina architekt. – Nie bez znaczenia było też prowadzenie wszelkich spraw organizacyjnych związanych z inwestycją oraz terminowe jej zakończenie.
Z takimi referencjami Beata mogła śmiało podjąć się kolejnego zlecenia. W przypadku tego najtrudniejszy był początek, czyli precyzyjne określenie potrzeb estetycznych i funkcjonalnych. Na wzajemne poznanie obie panie poświęciły kilkugodzinną rozmowę. Później ich narzędziem komunikacji były obrazy, czyli dziesiątki wizualizacji, za pomocą których wspólnie próbowały odkryć indywidualny kod przestrzeni.
– Wyznaję zasadę, że dobrze zaprojektowane wnętrze zachwyca w każdym stylu. Ze strony pani Katarzyny otrzymałam wyraźny komunikat, że oczekuje domu urządzonego nowocześnie. Nad szczegółami musiałyśmy trochę popracować.

Nowoczesność I co dalej?

Projektantka doskonale pamięta swoją pierwszą wizytę w podwarszawskiej rezydencji. Będące w stanie surowym wnętrza umożliwiały pełną swobodę działania. Skierowane na ogród ogromne okna wprowadzały do środka domu mnóstwo światła i świeżości. Otwarta na dwie kondygnacje strefa salonowa dawała poczucie niczym nieskrępowanej przestrzeni, a licznie występujące rozrzeźbione płaszczyzny modelowały geometryczną prostotę. Nowoczesność, o którą zabiegała pani domu, była jak najbardziej wskazana. Pojawiało się jednak pytanie: co dalej?
– Pani Katarzyna to bardzo elegancka kobieta z dużym wyczuciem smaku. Jej wrażliwość estetyczna z jednej strony była błogosławieństwem, gdyż pewne rzeczy były oczywiste bez zbędnych tłumaczeń, z drugiej jednak stanowiła niemałe wyzwanie – wspomina projektantka wnętrz. – Musiałam oswoić się z myślą, że tym razem poprzeczka jest postawiona nieco wyżej i liczyć się z tym, że moją pracę oceniać będzie osoba niezwykle świadoma swoich oczekiwań.
Przestrzeń domu została stworzona z myślą o potrzebach małżeństwa z dwójką dorastających dzieci. Pomieszczenia klasycznie uporządkowano w strefy publiczną i prywatną, które umieszczone zostały na parterze i piętrze domu. Choć teraz willę stale zamieszkują jedynie pani Katarzyna i jej mąż, młodsze pokolenie domowników z nieskrywaną przyjemnością wraca do swoich małych królestw z czasów nieco wcześniejszej młodości. A jest to radość tym większa, że mimo upływu lat wystrój ich pokoi wciąż pozostał ten sam.

Dekoracyjne płaszczyzny

– Styl tego domu to wypadkowa oczekiwań inwestorów i mojego zawodowego doświadczenia – wyjaśnia Beata Michalec. – Jego wystrój utrzymany jest w nowoczesnej estetyce, ale z wyraźnym wpływem minimalizmu. Wyraża się on w niemal całkowitej rezygnacji z dekoracyjnych detali oraz w oszczędnym zastosowaniu materiałów i kolorów.
Trudno jednak powiedzieć, że wnętrza tego domu są ascetyczne. Bardziej pasują do nich takie określenia, jak powściągliwość, stateczność czy stonowana harmonia. Rolę dekoracji, zamiast bibelotów, przyjęły na siebie płaszczyzny kominka i zabudowy telewizyjnej oraz ażurowa konstrukcja schodów. Wykonane ze szczotkowanej stali nierdzewnej oraz dębowych, lekko bielonych trepów, prowadzą wprost na antresolę, a ta z kolei wiedzie do prywatnych pokoi i łazienek mieszkańców.

Ogień w granicie

– Największe wątpliwości towarzyszyły mi podczas opracowywania kominka. Jego bryła razem z kominem biegnie przez dwie kondygnacje, a więc jest jednym z bardziej wyrazistych elementów w przestrzeni. Bardzo zależało mi na zachowaniu właściwych proporcji tego elementu, tak aby nie przytłaczał otoczenia swoją masywnością – opowiada Beata Michalec.
Jednym ze sposobów, jakie wykorzystywała do określenia bryły kominka w przestrzeni, było ustawianie mających go imitować wielkich kartonów. Ostatecznie eksperymenty zakończyły się sukcesem i kominek zaprezentował się w pełnej krasie. Aby dodać jego formie luksusowego wyglądu, obłożono ją płytami czarnego granitu. Dodatkowo pojawia się on na stopniu na granicy salonu oraz jako blat kuchenny. Naturalna uroda kamienia znakomicie koresponduje też z płytami gresowymi w kolorze zimnego beżu, którymi projektantka wyłożyła podłogę oraz słupy konstrukcyjne.
– Chłód przestrzeni przełamuje jeden, ale dość znaczący pod względem gabarytów element – zabudowa telewizyjna wykończona naturalnym teakowym fornirem. Do „towarzystwa”, ale już w roli małego akcentu, dorzuciliśmy wykonany z tego materiału stolik kawowy – wyjaśnia Beata Michalec.
Montażowi zabudowy telewizyjnej towarzyszły dość silne emocje. Kiedy ekipa zaczęła zaczepiać jej kolejne moduły, do Beaty zadzwoniła pani Katarzyna. Z przerażeniem stwierdziła, że pomysł jest kompletnie nietrafiony i prezentuje się fatalnie.
– Trochę mnie ten komentarz załamał. Doświadczenie podpowiadało, że wszystko powinno idealnie ze sobą korespondować. Nie wytrzymałam i pojechałam na budowę, a tam kamień spadł mi z serca. Wszystko grało idealnie, a właścicielka, widząc mój entuzjazm, szybko zmieniła swoją krytyczną opinię – wspomina architekt.

Emocje na finiszu

Oprócz tego że jest autorką koncepcji przestrzeni, Beata Michalec może się też pochwalić stworzonymi specjalnie do tego domu projektami mebli, które następnie na zamówienie wykonali zaprzyjaźnieni z nią rzemieślnicy. Jak sama przyznaje, końcowy efekt prawie półrocznej pracy spełnił jej oczekiwania w 100 procentach.
– Pracuję bardzo osobiście, w każdy projekt wkładam wiele serca i maksimum zaangażowania. Bardzo zależy mi na tym, aby osiągnąć efekt satysfakcjonujący i dla mnie, i dla inwestora. Finisz prac jest więc zawsze pełen napięcia – mówi.
W przypadku tego domu szczęśliwe zakończenie było dla wszystkich. Pani Katarzyna jest zakochana w swojej podmiejskiej willi, a Beata Michalec zawsze kiedy odwiedza swą dawną klientkę na jej włościach, jest pod wrażeniem ostatecznego wyniku swojej pracy. Przestrzeń i stonowana ekspresja współistnieją w tym domu z naturalnym wdziękiem, tworząc eleganckie siedlisko dla statecznej rodziny.




Autor: Agata Piszcz‑Wendołowicz