WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Przestrzeń o wielkim sercu str. 1

Przestrzeń o wielkim sercu

Przestrzeń o wielkim sercu


W 180‑metrowym gdańskim apartamencie państwa Michalczewskich dzieje się niemało. Pierwiastek męski i subtelne kobiece wątki co chwila się ścierają. Światło próbuje zaprzyjaźnić się ze szkłem, a czerń śmiało wchodzi w konfrontację z bielą. Na tym aranżacyjnym ringu pan Dariusz Michalczewski z żoną Barbarą odnotowali jednak spektakularne zwycięstwo.


Pan Dariusz przyznaje, że aplauz należy się głównie jego żonie Barbarze, która we współpracy z architektem Dominikiem Drygasem zadbała o to, aby pięknie i funkcjonalnie urządzić rodzinne gniazdko. To głównie pani Basia zajmowała się omawianiem projektu i czuwała nad jego realizacją. Od czasu do czasu konsultowała swoje wybory z mężem. Ten jednak ufał jej bezgranicznie, dlatego aranżację wnętrz postanowił oddać w delikatne kobiece ręce.


Męskim okiem, Kobiecą ręką


Aby zachować niezbędną równowagę, przydało się też doświadczenie Dominika Drygasa i jego męskie spojrzenie na projekt. Znakiem rozpoznawczym architekta jest poziomy pas oplatający apartament. Biegnie od ściany do ściany, przez drzwi i zabudowy, odwiedza wszystkie kąty i ślizga się po załamaniach płaszczyzn. Śmiało przecina nawet zasłony. Ten pas to swoista rama, w którą oprawiono wszystkie wnętrza. Każde z nich jest przecież nieodłączną częścią dzieła architekta.
W wielu dziedzinach sztuki ogromną rolę odgrywa światło. Doskonale rozumie to również pani Barbara, która przed wyborem kolorystyki dokładnie przeanalizowała zachowanie naturalnego światła we wnętrzach. Okazało się, że pomieszczenia, choć niepozbawione sporych przeszkleń, są słabo doświetlone. Wynika to z parterowego położenia apartamentu w objęciach otulającego budynek dziedzińca. Inwestorka postawiła zatem na jasne barwy oraz materiały, które pięknie odbijają promienie słoneczne.


Flirt ze słońcem


Architekt doradził pani Barbarze szkło, czyli materiał będący ekspertem w flirtowaniu ze słońcem. Szklanymi płytami pokryte zostały niemal wszystkie ściany w apartamencie. Jasność wypełniająca wnętrze to również zasługa umiejętnego połączenia kolorów i materiałów. Kremowe ściany zestawione zostały z podłogą z jasnego drewna. Nawet meble i wyspa kuchenna przybrały rozbielone kreacje, chcąc płynnie wtopić się w tę świetlistą scenerię. Zabudowa meblowa z frontami na wysoki połysk skrywa wszystkie niezbędne w kuchni akcesoria i sprzęty oraz jedno urządzenie ekstra, które szczególnie docenia gospodarz. To telewizor, przed którym pan Dariusz chętnie zasiada na ulubionym hokerze. Do wspólnego oglądania, gotowania lub rozmów chętnie przyłączają się jego żona i przyjaciele.


Kuchenne centrum dowodzenia


Sercem kuchni jest oczywiście wyspa, która chowa w sobie wiele funkcji. Na obszernym i dobrze oświetlonym blacie roboczym z jasnego corianu swoje miejsce znalazły, utrzymane w podobnej kolorystyce, obszerny zlew i płyta grzewcza. Mebel z ukrytymi w środku szafkami pełni również funkcję stołu, przy którym w równym rzędzie przycupnęły dizajnerskie hokery. Ekstrawaganckie, pikowane siedziska o nazwie Monster (Potwór) zaprojektował światowej sławy projektant Marcel Wanders dla marki Moooi. Meble wprowadzają do stonowanego wnętrza nieco męskiej estetyki, niewątpliwie dodając mu lekko zadziornego charakteru. To jeszcze nie koniec funkcjonalności, jakie zapewnia kuchenna wyspa. Na jej szczycie zorganizowano podręczną bibliotekę. Kuchnia więc to idealne miejsce, żeby z filiżanką aromatycznej kawy nurzyć się również w lekturze.


Kamienny unikat


W czasie spotkań towarzyskich albo większych uroczystości rodzinnych państwo Michalczewscy korzystają z części jadalnianej. Za sprawą unikatowego kamiennego stołu jadalnia stała się miejscem wyjątkowym. Reprezentacyjny stół powstał z wiekowego marmuru. Mebel wykonał Bruno Bruni, włoski grafik, malarz i rzeźbiarz, a prywatnie przyjaciel Dariusza Michalczewskiego. Artysta nie zdążył jednak wystawić stołu na sprzedaż, gdyż dzieło tak spodobało się panu Dariuszowi, że koniecznie chciał je kupić. W efekcie stół stanął w apartamencie na honorowym miejscu, gdzie wprawia w zachwyt wszystkich gości i cieszy oczy domowników. To nie jedyne dzieło Bruna Bruni, jakie można obejrzeć w tym domu. Na ścianie przy stole jadalnianym wisi obraz jego autorstwa, przedstawiający rękawice bokserskie. Państwo Michalczewscy otrzymali go od artysty z okazji ślubu. Spod jego dłuta wyszła też marmurowa rzeźba byka z charakterystycznym motywem nagiej kobiety z zakrytą twarzą. Dzieło to mijamy zmierzając szlakiem poziomych pasów w kierunku salonu...


Czas na seans


Urządzony „po męsku” salon jest jednocześnie pokojem telewizyjnym. Można pokusić się o stwierdzenie, że to namiastka sali kinowej. Obraz rzucany jest z projektora na ogromny ekran wysuwany z sufitu, a odpowiedni klimat podczas seansu zapewnia rewelacyjny system głośników. Filmy i ulubione programy ogląda się wypoczywając na rozłożystych sofach ze skóry lub na kultowym fotelu Vitry, zaprojektowanym przez słynnych Eamesów. Wygodę tych mebli doceniają nie tylko państwo Michalczewscy czy ich syn Darek, ale również Koko i Kuki – para sympatycznych, miniaturowych terierów. Inny rodzaj seansu zapewnia oryginalny biokominek, który przybrał szlachetny kolor butelkowej zieleni oraz ciekawą okrągłą formę, unoszącą się w powietrzu. Tańczący w nim ogień przyczynia się do tworzenia przytulnej atmosfery. O odpowiednie sceny świetlne dbają też dwie zjawiskowe lampy, stworzone przez znanych światowych dizajnerów. Pierwszą z nich – lampę podłogową o nazwie Construction lamp Dominik Drygas wybrał z oferty firmy Moooi. Zaprojektował ją Joost van Bleiswijk, inspirując się industrialnym krajobrazem światowych metropolii. Lampa o dość technicznym wyglądzie idealnie wpisała się w klimat salonu, stając się wręcz jedną z jego najważniejszych ozdób. Natomiast Gun Lamp to słynny projekt Philippe’a Starcka, do wykonania którego użyto prawdziwej broni. Produkt jest niezwykle ekstrawagancki, a przy tym luksusowy – jego powierzchnię pokryto 18‑karatowym złotem.


Klasa światowa


Architekt Dominik Drygas chciał, aby wyrafinowane w formie lampy czy oryginalne meble dodały sznytu całej aranżacji. Dlatego wybierał produkty z najwyższej półki, często uważane przez znawców za ikony światowego wzornictwa. Wisienką na salonowym torcie została zatem komoda wybrana z katalogu Edry – włoskiego producenta ekskluzywnych mebli. Wydaje się, że to najbardziej kobiecy element w przestrzeni salonu. Powierzchnia komody Scrigno to udana mozaika lustrzanych odłamków. Umiejętnie zestawione tworzą trójwymiarową kompozycję, pięknie załamującą światło. Na komodzie można dostrzec dwa pasy bokserskie – jedne z nielicznych pamiątek nawiązujących do fenomenalnej kariery Tigera, które przechowuje w domu. Większość trofeów wyeksponowano w biurze i siłowni należącej do Michalczewskich. W domu pozostała jednak rzecz wyjątkowa, bo jeden ze stu istniejących na świecie egzemplarzy księgi „GOAT. A Tribute to Muhammad Ali”, podpisanej przez samego mistrza, którą Tiger otrzymał od przyjaciół na zakończenie sportowej przygody. Przechowywana w salonie „biblia” jest doskonałym pretekstem do miłych wspomnień i wspólnego oglądania archiwalnych nagrań z pełnych triumfu walk bokserskich.


Od wizji do materii


Do wspomnień, a wręcz bujania w obłokach zachęcają najbardziej spektakularne wnętrza w tym domu, czyli łazienki. Salon kąpielowy państwa Michalczewskich oraz łazienka ich syna powstały w ścisłej współpracy Dominika Drygasa z firmą Pepe Heating, której prezesem jest pan Piotr Kończak. W pracowni tej marki powstają innowacyjne grzejniki wykorzystujące zjawisko naturalnego kumulowania ciepła. W systemie promiennikowym Pepe to nie powietrze jest nośnikiem ciepła. Ciepło uwalnia się z grzejników równomiernie w wyniku bezpośredniego zetknięcia ich ze ścianą, sufitem, meblem, rośliną czy człowiekiem i dopiero wtedy przekazywane jest do otoczenia. Nie mniej ważna od technologii jest jednak estetyka. I to często ona stanowi główne wyzwanie dla pana Piotra, który z powodzeniem współpracuje ze zdolnymi projektantami. Jego firma z dużym zaangażowaniem podchodzi do nowych wyzwań i najbardziej śmiałych pomysłów projektowych. Jak podkreśla Piotr Kończak, artysta jest od kreowania wizji, natomiast zadaniem Pepe Heating jest jej urzeczywistnienie poprzez dobranie odpowiednich materiałów i technologii. Tak też się stało w tym przypadku. Dominik Drygas zapragnął, aby w łazience państwa Michalczewskich pojawiło się ogromne serce i poprosił pana Piotra o stworzenie lustra w tym kształcie. Kiedy ten dołączył do pracy nad projektem, okazało się, że lustro może być równocześnie lampą i źródłem ciepła, a przy okazji stało się główną ozdobą wnętrza.


Serce czy jajo?


Ogromne lustro robi też ogromne wrażenie. Dodajmy do tego fakt, że konstrukcja 3D ma wymiary 160 na 180 cm, 10 centymetrów grubości i waży, bagatela, 150 kilogramów! Lustro było wnoszone przez drzwi balkonowe, ponieważ wejściowe okazały się zbyt małe... Aby lustrzany grzejnik mógł zawisnąć na ścianie, do jego podniesienia potrzebne były aż cztery osoby. Architektowi zależało, aby motyw serca pojawił się na wszystkich ścianach w łazience. Dla Piotra Kończaka rozwiązanie było oczywiste. Ponieważ ściany wykończone są szkłem, a grzejnik pełni jednocześnie funkcję lampy, po zapaleniu światła okazywało się, że zgodnie z życzeniem pana Dominika, kształt serca uległ powieleniu i odbija się na wszystkich przeszklonych płaszczyznach. Forma lustra, choć w rzeczywistości jest monumentalna, sprawia wrażenie bardzo lekkiej, wręcz niematerialnej. Pięknie wpisała się też w kolorystykę wnętrza. Wykonawca celowo dobrał kolor i barwę światła do pozostałych elementów wystroju. Kontrastowe czarne dodatki w postaci paska na zasłonach i armatury marki Gessi dodają wnętrzu elegancji. Pepe Heating pracowało również nad grzejniko‑lustrem w łazience małego Darka. Tutaj przybrał on równie niebanalną formę... jajka. W pomieszczeniu, utrzymanym w podobnym stylu co łazienka rodziców, wszystko zostało dostosowane do wzrostu dziecka. Mniejsze są zatem rozmiary ceramiki łazienkowej, wysokość mebli, zmniejszono też gabaryty lustra.


Diabeł tkwi w szczególe


Z salonu kąpielowego państwo Michalczewscy mają bezpośredni dostęp do przestronnej garderoby i wygodnej sypialni. Wnętrza te, podobnie jak inne pomieszczenia w domu, utrzymane są w stonowanej kolorystyce i nowoczesnym stylu. Zadaniem Piotra Kończaka, było perfekcyjne dopracowanie wszystkich detali. Jego dziełem jest m.in. podświetlany wieszak na ubrania. Metalowe rurki o średnicy 3 cm zostały tak zaprojektowane, aby wmontować w nie pasek świetlny. Podczas poszukiwania odpowiedniego stroju z pewnością nie tylko pani domu docenia funkcjonalność tego rozwiązania. Z wygód, które przewidział Dominik Drygas dla państwa Michalczewskich, należy również wymienić system inteligentnego domu. Wykorzystano tu technologię marki Gira. Steruje on między innymi pracą grzejników, zapewniając mieszkańcom komfort i skracając czas przeznaczany na sprawy przyziemne.


Czas radości


A czas państwa Michalczewskich stał się ostatnio jeszcze cenniejszy. Niedawno rodzina powiększyła się bowiem o śliczną córeczkę Nel, w której wszyscy są wręcz zakochani. Nowy członek rodziny wniósł do domu sporo zmian, ale i radości. A pozytywne emocje i rodzinny klimat to, jak twierdzi Dariusz Michalczewski, najważniejsze kojarzące się z domem wartości. Dom jest tam, gdzie są najbliżsi.




Autor: Tekst: Anna Lewczuk, Foto: Anna Kubiak