WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Renesansowe wnętrza domu str. 1

Renesansowe wnętrza domu

Renesansowe wnętrza domu

Fot. Marek Szymański


Tworzenie wnętrz o charakterze historycznym to nie tylko praca, ale przede wszystkim wielka pasja Wojciecha Wasilewskiego, właściciela tego renesansowego wnętrza. Uchyla nam dziś rąbka tajemnicy.


Warszawska uliczka – wyłożona granitową kostką, otulona wszechobecną zielenią. Pełna ciszy i harmonii, a wszystko nieomal w centrum miasta. Przy niej dom z renesansowymi wnętrzami, równie wyjątkowy jak ona sama. Całkowicie zaskakuje gościa, wprawiając go w zdumienie i zachwyt. Tworzenie wnętrz o charakterze historycznym to nie tylko praca, ale przede wszystkim wielka pasja Wojciecha Wasilewskiego, właściciela tego nietypowego miejsca. Od lat zajmuje się kreowaniem wnętrz historycznych i tworzeniem koncepcji architektonicznych nowych obiektów, na których po zakończeniu prac można by bez wahania zawiesić tabliczkę „Zabytek prawem chroniony”.

Pochwała renesansu

Dla gospodarzy, Wojciecha Wasilewskiego i jego żony Urszuli Barylińskiej, renesans jest nie tylko ulubioną epoką historyczną, ale również sposobem na życie. Perfekcyjnie zaprojektowane wnętrza zapewniają ład i harmonię. W ich warszawskim domu najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem jest obszerny salon o powierzchni około 70 m², który swoim klimatem nawiązuje do wnętrz z okresu renesansu. Z holu prowadzą do niego dwuskrzydłowe drzwi, ozdobione witrażami. Większość znajdujących się w salonie mebli i przedmiotów to XIX-wieczne lub współczesne kopie antyków. Oryginały z epoki renesansu są praktycznie nieosiągalne, a przede wszystkim niezwykle drogie. Przedmioty gromadzone przez wiele lat pochodzą z antykwariatów i targów staroci wielu krajów europejskich. Część z nich została zrekonstruowana na podstawie zachowanych fragmentów. Eklektycznym meblom nadano cechy renesansowego wzornictwa.

Ściany z woskiem

Przy ścianach salonu stoją stoły, fotele, krzesła i kanapy. Zestawione razem meble tworzą długi szereg, tak aby atmosfera spotkań z przyjaciółmi nawiązywała do dawnych uczt. Ściany zdobią dzieła malarskie i tkaniny. Na jednej z nich zawisła wielka, XIX-wieczna kopia gobelinu ze scenami myśliwskimi z XVI w. Centralnym oświetleniem salonu jest neogotycki żyrandol pochodzący z Dolnego Śląska. Inny ciekawy mebel to eklektyczny ośmiokątny barek, który był jednym z pierwszych zakupów właściciela, jeszcze w połowie lat 70. XX w.

 

W trosce o zapewnienie odpowiedniego klimatu, podłoga w salonie zrobiona jest ze starych XIX-wiecznych desek, odzyskanych ze zburzonego dworu na Mazurach. Ściany zaś pokryte są specjalnym francuskim woskiem, który imituje stare tynki. Nawet ogrzewanie zapewniają XIX-wieczne kaloryfery z białego żeliwa. Jedynym przedmiotem w sposób oczywisty odbiegającym od epoki jest secesyjny fortepian, który już niebawem wymieniony zostanie na XIX-wieczną fisharmonię. Na razie, stosowną atmosferę muzyczną zapewniają kompozycje renesansowe i chorały gregoriańskie, odtwarzane z płyt DVD.

Od poddasza do piwnic

Historyczną stylizację posiada także gabinet, który znajduje się na pierwszym piętrze. Część jego ścian pozbawiona została tynków, aby nie zasłaniać czerwonej cegły, a tym samym nawiązać do architektury gotyckiej. Sufit pokoju zdobią, znane z epoki baroku, kasetony. Przedmioty i meble, podobnie jak w salonie, odwołują się do zamierzchłych epok. Szczególną ozdobą wnętrza są kręte aluminiowe schody, wykonane według XIX-wiecznych wzorów, które prowadzą z gabinetu do sypialni na poddaszu. Dom wciąż się zmienia, czekając na kolejne metamorfozy i podróże w czasie. Najważniejsza z nich dotyczyć będzie sali kominkowej, zwanej też salą rycerską, która usytuowana będzie w pogłębionym podpiwniczeniu, tak aby uzyskać wysokość ok. 4 metrów. Centralne miejsce zajmie w niej kominek – kopia ocalałego, średniowiecznego kominka z Zamku Biskupów w Lidzbarku Warmińskim. Prace nad jej stworzeniem już trwają...

Francuska przygoda

W latach 80. XX w. Wojciech Wasilewski przebywał na emigracji we Francji, gdzie zgłębiał konserwację zabytków, budownictwo historyczne i architekturę wnętrz. Nauczył się też nieco inaczej patrzeć na całkowicie zrujnowane budowle. Dostrzegać ich ukryty dla większości oczu potencjał. Francja jest wymarzonym miejscem dla zdobywania tego typu doświadczeń. Zaczął wykorzystywać je po powrocie do Polski. Zanim jednak to nastąpiło, jeszcze we Francji, kierując własną firmą projektowo-budowlaną, przeprowadził szereg realizacji związanych z kompleksową renowacją, a często odbudową zabytków. Jego ostatnią francuską realizacją było przerobienie XVIII-wiecznej ceglanej obory, z zachowaniem jej historycznego charakteru, na pięć segmentów mieszkalnych. Niemożliwe? A jednak.

 

Marzenia do spełnienia

Do Polski wrócił na początku lat 90. i zajął się swoją drugą ukochaną aktywnością – przygotowywał programy, m.in. dla TVP 3, o zrujnowanych zabytkach, które trafiły w ręce prywatne. Jeździł po Polsce, prezentując widzom odbudowywane dwory i pałace oraz opowiadając historie starych domostw i ich właścicieli. Właśnie wtedy – podczas wizyty u Andrzeja Novaka-Zemplińskiego w pałacu w Tułowicach, słuchając gospodarza, który odtworzeniu tego wyjątkowego zabytku poświęcił wiele lat, sił i środków – zakiełkowała w nim myśl, że być może również powinien podjąć się takiego wyzwania. Do decyzji dojrzewał kilka lat, w międzyczasie wracając do projektowania. Założył niewielką Pracownię Architektury Dawnej, w której kreuje wnętrza, tworzy koncepcje architektoniczne i z zespołem sprawdzonych wykonawców podejmuje się ich realizacji. Przez kilkanaście lat spod jego ręki wyszło wiele nietypowych, najczęściej historycznych lub etnicznych, projektów wnętrz. Swojej działalności nie musi reklamować, jej dobra sława przekazywana jest z ust do ust, a znajomi polecają ją sobie nawzajem.

Krzyżackie gniazdo

Nastąpił wreszcie moment realizacji marzenia o własnym wyjątkowym zabytku. Na przełomie wieków, gdy ceny tego typu obiektów były jeszcze niezbyt wysokie, zakupił zrujnowany zamek krzyżacki. Zamek Morąg, bo o nim właśnie mowa, zauroczył go swoim bezkonkurencyjnym położeniem. Z jednej strony urokliwe morąskie Stare Miasto, z drugiej zaś ponad 150-hektarowe rozlewisko z ostoją dzikiego ptactwa. A wszystko w odległości kilkunastu kilometrów od trasy szybkiego ruchu Warszawa – Trójmiasto. Na morąskim zamku Pan Wojciech założył Akademię Rzemiosł Dawnych oraz filię warszawskiej Pracowni Architektury Dawnej. Spędza tam każdą wolną chwilę, odpoczywając lub pracując nad kolejnymi zleceniami.

— W moim przypadku praca projektanta wnętrz polega głównie na budowaniu klimatu, w oparciu o przedmioty, które posiadają cechy stylistyczne z danej epoki. To tworzenie tzw. scenografii funkcjonalnej. Każdą realizację muszą poprzedzić wnikliwe studia historyczne. Aby stworzyć harmonijne wnętrze, nie wystarcza wiedza architektoniczna i wyczucie estetyczne. Trzeba także poznać zwyczaje ludzi żyjących w danej epoce — mówi Wojciech Wasilewski. — Moim największym autorytetem jest prof. Bodo Ebhardt, architekt niemiecki z przełomu XIX i XX w., specjalizujący się w rekonstrukcji średniowiecznych zamków. To bardzo, bardzo wysoko ustawia poprzeczkę.




Autor: Leszek Brzoza, fot. Marek Szymański