WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Rzeczpospolita babska str. 1

Rzeczpospolita babska

Rzeczpospolita babska

Fot. Michał Skorupski


To dom o konkretnej, zdecydowanej formie, ale nie pozbawiony delikatnych, kobiecych krągłości, bo przecież zaprojektowała go kobieta dla dwóch pań: Joanny i jej córki Julii.


Pewnego jesiennego poranka Joanna postanowiła wrócić do rodzinnego miasta. Miała dość rozmawiania z najbliższymi o ważnych sprawach tylko przez telefon. Kupiła niewielką działkę w Legnicy, dwie ulice od domu brata i dosłownie parę domów od mamy.
Wymarzyła sobie dom nowoczesny, o bardzo prostej formie, ale taki, który szybko się nie opatrzy. Kiedy powstały ściany i dach, przyszła pora na to, co najważniejsze − fajne wnętrze. Inspirowały ją ekskluzywne włoskie hotele. Czerń i ciepła biel połączone z paletą kolorów ziemi. Dół nieco chłodny, a góra cieplejsza, bardziej intymna. Postanowiła poszukać dobrego architekta wnętrz. Anna Kuk-Dutka ze Studia Anchal, drobniutka, filigranowa i nieprawdopodobnie profesjonalna, okazała się czarodziejką, która umie czytać w duszy.
− Jak ją Pani znalazła? − pytam Joannę.
− Po prostu wygooglowałam.

Kobiece linie

− Joanna i jej córka Julia od samego początku wiedziały, czego chcą, a już na pewno czego nie chcą. Dwie babki z charakterem, dla których projektowanie byłoa czystą przyjemnością − mówi architekt Anna Kuk-Dutka. − Joanna pokazała mi barek z włoskiego katalogu, designerski projekt z lat 80. Idealnie prosty, ale ozdobiony jednym delikatnym łukiem. Od tego wszystko się zaczęło.
Obłe, kobiece linie przewijają się dyskretnie, ale zdecydowanie w całym wnętrzu. Najbardziej chyba widać to na ścianie ozdobionej panelami z orzecha amerykańskiego. To drzewo ma cudowne usłojenie w kolorze mlecznej i bardzo ciemnej, gorzkiej czekolady. Przepięknie pachnie, a cała ściana po prostu żyje. Każdy panel odrobinę różni się od poprzedniego, a ustawione jeden za drugim sprawiają wrażenie jakby falowały, na zasadzie filmu rysunkowego. Podobno znajomi ciągle pytają, do czego to ma służyć i prześcigają się w propozycjach, jak uzdatnić ścianę z panelami, na przykład instalując między nimi minipółeczki, robiąc wieszaczki i co tylko przyjdzie im do głowy. Ale Joanna, choć praktyczna, nie daje się przekabacić. Czekoladowo-orzechowa dekoracja ma ozdabiać i kwita.

Niespodziewane odkrycia

Do czekolady najlepiej smakuje kawa ze śmietanką, więc podłoga, ściany i kanapa są kremowe, a dodatki głównie czarne. Kawka − tym razem mrożona, bo dzień jest upalny − ląduje na okrągłym stole z czarnymi pantonami. Żeby zadośćuczynić idei miękkich linii powstał też świetlny krąg na suficie w salonie. Perełką tego domu okazała się jednak kuchnia z orzecha amerykańskiego z białym blatem, schodzącym do ziemi łagodnym łukiem, zgodnie z upodobaniem właścicielki.
− Podobnie jak okrągłe łóżko w sypialni gospodyni. Ma taki kształt, żeby uniknąć siniaków, bo fiolet nie pasuje do tego wnętrza − żartuje Joanna.Wiszące lampy firmy LZF są prototypem z ekspozycji, którą wspólnie zwiedzały. − Ależ piękne − westchnęła Joanna. − Masz rację, ale chyba nigdzie nie będą pasowały − zauważyła Anna − No chyba, że… do sypialni. A właściwie, czy przy łóżku zawsze muszą być kinkiety albo lampki stojące? Wyglądają genialnie, jednak są tak dekoracyjne, że trzeba było zrezygnować z innych ozdób, np. zaplanowanych wcześniej nadruków na lustrach, żeby nie przesadzić.

Sposób na nieprzyjaciół

Nadruki są za to w łazience. Anna uwielbia wprowadzać do wnętrz elementy graficzne z czcionki. Mądre sentencje z pozytywną energią. Rzecz jasna nie zabrakło w niej także pozbawionej kątów wanny i niebanalnych lamp. A na ścianę widoczną już od progu Anna zaproponowała swój ulubiony cytat z Oskara Wilde’a. Mówi o tym, żeby wybaczać wrogom, bo właśnie to ich najbardziej wkurza.
− Tak się składa, że to moje motto życiowe i od lat świetnie się sprawdza − mówi Joanna. − Kiedy zobaczyłam je na pierwszej wizualizacji, którą przesłała mi Anna, od razu zrozumiałam, że nadajemy na tych samych falach.
Efektem współpracy obu pań jest nie tylko świetny dom, ale i sympatyczna znajomość. Baby może nie rządzą światem, ale nadają mu sens i wdzięk. A jak wyglądałby design bez dotyku kobiecej ręki?




Autor: Kasia Mitkiewicz