WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Strażnik pamiątek str. 1

Strażnik pamiątek

Strażnik pamiątek


Kiedy kobieta, która lubi słuchać, spotyka na swej drodze mężczyznę, który potrafi rozmawiać, pojawia się szansa na coś wyjątkowego. 


Wszystko zaczęło się kilkanaście miesięcy temu, kiedy po wieloletnim namyśle pan Dariusz wreszcie zdecydował się na remont mieszkania. 

– Problem był w tym, że nie nosiło ono praktycznie żadnych oznak zniszczenia. Od samego początku nie było modne, więc nie stało się też niemodne – mówi inwestor. – Uważam jednak, że największą radość w życiu daje realizacja nieracjonalnych pomysłów, stąd decyzję o remoncie podjąłem trochę wbrew zdrowemu rozsądkowi. 

Do zmiany otoczenia delikatnie pchały pana Dariusza także coraz częstsze refleksje nad naturą upływającego czasu. Będąc młodym mężczyzną, chciał mieszkać jak osoba dojrzała i stateczna. Teraz, kiedy chwilami dopadał go klimat jesieni, potrzebował więcej światła i energii. Naprzeciw jego pragnieniom wyszła zarekomendowana przez znajomych architekt wnętrz Katarzyna Wigda, właścicielka Pracowni Projektowej Imagine. Pytana o współpracę z inwestorem odpowiada bez chwili namysłu:

– Doskonała! Świetnie pracuje się ze świadomymi klientami, którzy od początku mają sprecyzowane oczekiwania. Oczywiście do tych uświadomionych potrzeb dołączyła jeszcze rzesza nowych idei, które ujawniły się w trakcie licznych rozmów. 

Poszukiwanie ideału

Pierwszą wizytę w mieszkaniu inwestora pamięta doskonale. Kamienica z końca XX wieku, kilka kondygnacji i apartament o niestandardowej wysokości – przestrzeń przemówiła do niej z taką siłą, że niemal od razu wiedziała, w jakim kierunku poprowadzi prace. 

– Nie miałam najmniejszych wątpliwości, że wysokość wnętrza jest jego nadzwyczajnym walorem. Postanowiłam ją podkreślić, a idealnym instrumentem do realizacji tego zamierzenia były sztukaterie – opowiada pani Katarzyna. 

Prosty, klasyczny gzyms z charakterystycznymi narożnikami i delikatnym ornamentem w części centralnej swym wzorem odwołuje się do estetyki XX‑lecia międzywojennego. W pewnym stopniu nawiązuje też do poprzedniego wystroju mieszkania, które poprzez antyki, porcelanę, szydełkowe obrusy, ciężkie zasłony i wzorzyste dywany bardzo mocno związane było ze stylistyką tej epoki.

– Planując remont, nie chciałem estetycznej rewolucji. Marzyło mi się jedynie unowocześnienie i rozjaśnienie wnętrz, a także dodanie im lekkości, powietrza i światła – mówi pan Dariusz. 

Architektka postanowiła także podnieść funkcjonalność przestrzeni, tak aby każda ze stref nie tylko tworzyła uporządkowany układ kompozycyjny, ale też odwoływała się przy pomocy detalu czy koloru do pozostałych zakątków apartamentu. 

Wspomnienie z dzieciństwa

Po wejściu do mieszkania wita nas długi korytarz, który prowadzi bezpośrednio do jadalni. Perspektywę wejścia zamyka obraz Joanny Woydy, zakupiony przez pana domu w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie. 

– Zbiory sztuki współczesnej to nie jedyna kolekcja, jaką może pochwalić się gospodarz – zdradza Katarzyna Wigda. – Z upodobaniem zbiera też piękną porcelanę, a jest ona wyeksponowana w witrynie, która stoi w kuchni. 

Pan Dariusz nie jest jednak kolekcjonerem, cieszącym swoimi zbiorami jedynie oczy. Z ogromną radością częstuje gości kawą w porcelanowych filiżankach, a winem w kryształowych kieliszkach. Kultywuje tym sposobem czasy i obyczaje, które kojarzą mu się z najbliższymi osobami. 

– Pamiętam ze szczegółami pięknie urządzone, kamieniczne wnętrza mieszkania mojej babci czy też pełen pamiątek dom moich rodziców. Dzięki meblom i przedmiotom, jakie zostały mi przez nich podarowane, do bezdusznego bloku mogłem przenieść choćby część tamtej magii – opowiada pan Dariusz. 

Nie ma też wątpliwości co do tego, że kiedykolwiek przyjdzie mu do głowy rozstać się z ofiarowanymi antykami. To one każdego dnia przypominają mu o tym, co najważniejsze. Ułatwiają znalezienie odpowiedzi na pytanie: kim jestem. 

Opowieści przedmiotów 

Antyki są obecne w tym apartamencie niemal w każdym pomieszczeniu. W przedpokoju wita gości podarowane przez babcię mahoniowe tremo oraz wieszak, do którego pani Katarzyna doprojektowała praktyczne siedzisko. Najwięcej jednak odwołań do historii znajdziemy w salonie. Nawiązania te mają wymiar zarówno bezpośredni, jak i uwidaczniają się w formie subtelnych niuansów. 

– Meblami, które od razu przykuwają uwagę, są niewątpliwie sofy obite granatowym pluszem. Od nich zaczyna snuć się myśl przewodnia, będąca oparciem dla wystroju całej przestrzeni – mówi architekt. – Mimo słusznego wieku po tapicerowaniu otrzymały one trzecie życie. Zmodyfikowaliśmy nieco ich formę i wzbogaciliśmy o wałki w stylu retro. 

Intensywny kolor sof pojawia się także w granatowych wstaweczkach na podłodze, będących kontrastowym uzupełnieniem jasnego gresu. On z kolei pełni w całym domu rolę posadzki, co dla architektki miało istotne uzasadnienie estetyczne, dla właściciela zaś ważne było ze względu na łatwość utrzymywania go w czystości. Ale salon to także zabytkowy kredens i kryształowe lustro, z którym wiąże się rodzinna legenda. 

– Całą drugą wojnę światową przeleżało ukryte pod ziemią. Rzeczywiście nosi widoczne oznaki zniszczenia – mówi pan Dariusz. 

Lustro nie przeszło renowacji, więc wciąż opowiada swoją historię. Jeszcze inne tajemnice kryje stojąca na stoliku kawowym srebrna cukiernica. Milczącymi świadkami tych opowieści są fotografie, na których w poważnych pozach prezentują się przodkowie pana Dariusza. Jest też mama z siostrą czy rodzice w dniu ślubu. 

– Dostałem je w takich ramach i formatach, w jakich obecnie wiszą w moim salonie. Nic w nich nie zmieniałem. Pod szkłem zdjęć pradziadków znajdują się jeszcze przedwojenne pajęczyny, których postanowiłem zwyczajnie nie czyścić – opowiada właściciel apartamentu. 

Odwiedzający go znajomi przyznają, że trochę nieswojo czują się pod czujnym wzrokiem bohaterów fotografii, pan Dariusz jednak przeciwnie – nie wyobraża sobie z nimi rozstania. 

Romans w kuchni

– Jeśli zależy nam na stworzeniu w domu klimatu retro, z pewnością nie powinniśmy go przywoływać za pomocą odtwarzania konkretnego historycznego stylu – mówi pani Katarzyna Wigda. – Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wprowadzenie do wnętrz eklektyzmu, w którym harmonijnie będą obok siebie funkcjonować współczesne i historyczne elementy wyposażenia. 

Znakomitym przykładem takiego połączenia jest strefa jadalniana, gdzie krzesła i stół – robiony zresztą na zamówienie według indywidualnego projektu – nawiązują swą formą do przeszłości, ale już skomponowane z nimi szklane lampy „Laga” są przykładem współczesnego wzornictwa, a pochodzą z warszawskiej Galerii Velt. 

Romans przeszłości z teraźniejszością nabiera jeszcze większych rumieńców w kuchni, której przestrzeń wręcz dzieli się na dwie części. Po jednej stronie mamy więc proste formy zabudowy kuchennej i najwyższej jakości sprzęt gospodarstwa domowego, a po drugiej przeszkloną witrynę, z której dobiegają subtelne dźwięki drżącej porcelany. Granicę między nimi stanowi ażurowa wyspa, utrzymana w klimacie art deco, pełniąca często funkcję centrum życia towarzyskiego. Z myślą o takim jej przeznaczeniu pani Katarzyna dopełniła ją wysokimi stołkami. 

Bezpieczne schronienie 

Jaki będzie dalszy ciąg historii opowiadanych przez przedmioty i fotografie, zdobiące apartament pana Dariusza? Czy komfortowe mieszkanie w jednej z kamienic to ich ostatni adres? Czy może jedynie przystanek w podróży do nieznanego celu? I choć trudno jest dzisiaj znaleźć odpowiedzi na te pytania, jednego możemy być pewni: pan Dariusz z pewnością wiernie będzie im służył, całym sercem dbając o to, aby nikt ich nie skrzywdził.




Autor: Tekst: Agata Piszcz-Wendołowicz Zdjęcia: Radosław Sakowski, www.sakowski-photography.blogspot.com Projekt: arch. wnętrz katarzyna Wigda