WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Willa marzenie str. 1

Willa marzenie

Willa marzenie

Fot. Radek Wojnar


Wnętrza tego domu pod tapicerowanymi pikowaną alcantarą i wykładanymi mozaiką ścianami kryją system inteligentnego zarządzania, którym można sterować z jednego dotykowego panelu.


Kasia i Marcin nigdy nie przypuszczali, że urządzanie własnej rezydencji zakończy się dla nich… założeniem firmy prowadzącej kompletny nadzór inwestorski nad budowami domów. Nawet w najbardziej zwariowanych wizjach nie śniło im się, że pokochają dywagacje na temat: wyższości jednych materiałów budowlanych nad drugimi lub akustycznych zalet ścian tapicerowanych alcantarą.

Szczęśliwy przypadek

Choć oboje ukończyli szkołę morską, pochłonął ich rynek nieruchomości. Na prowadzeniu firmy z tej branży pewnie by poprzestali, gdyby nie rozpoczęli niezwykle wciągającej – jak się później okazało – budowy nowego domu. A żeby nie było zbyt monotonnie, był to ich drugi nowy dom, a na dodatek stawiany niemalże w tym samym czasie co pierwszy. Gdy Kasia i Marcin właśnie świętowali zakończenie pierwszej inwestycji, dowiedzieli się o możliwości zakupu atrakcyjnej działki, położonej zaledwie trzy minuty od centrum Gdyni. Oferta okazała się na tyle korzystna, że przyszli właściciele cokolwiek nadprogramowej już posesji nie zastanawiali się zbyt długo. Po heroicznych zmaganiach na pierwszym placu budowy, para ponownie wróciła do etapu stawiania fundamentów. Gdyński dom stał się jednocześnie premierową realizacją ich nowo otwartej firmy – dreamHOMES.pl.

Szczypta glamour

Ponieważ zawsze podobały im się minimalistyczne i funkcjonalne wille, takiej pragnęli też dla siebie. Mieli wizję bryły i stylu pomieszczeń, ale potrzebowali specjalisty, który przerzuci wszystkie pomysły na papier. Najpierw do akcji wkroczyła Anna Serafin z pracowni Faltus & Serafin, która opracowała ogólną koncepcję domu. Po niej pałeczkę przejął Piotr Gajda, założyciel pracowni Gajda Fashion Group, zajmującej się również modą i designem. To on stał się autorem ostatecznej aranżacji wnętrz. On też, jako wielbiciel klasycznych form, doprawił tę programowo modernistyczną realizację szczyptą glamour.

Cztery kolory

Dom składa się z trzech kondygnacji. Na parterze mieści się wygodny, przestronny salon połączony z efektowną kuchnią. Kolorystyka tej strefy jest równie stonowana i prosta jak nowoczesna bryła budynku. Tworzą ją eleganckie zestawienia: bieli, écru, czerni i szarości. Dla zmiękczenia wrażenia surowości, jakie niosą w sobie te barwy, do strefy wprowadzono elementy odwołujące się do bardziej tradycyjnej, czerpiącej z klasyki, estetyki. I tak stylowość objawia się w tym wnętrzu pod postacią listew sztukateryjnych w strefie podwieszonych sufitów, które zaproponował projektant, ale też dużych, tapicerowanym powierzchni, jakimi wyłożone są ściany.

Prawie jak pałac

Z racji tego, że Piotr Gajda zajmuje się projektowaniem mody, ma szczególne wyczucie tkaniny. W gdyńskim domu ściany obite kremową alcantarą, ułożoną w asymetryczny, zgeometryzowany wzór, pojawiają się w kilku eksponowanych miejscach, m.in. w strefie telewizyjnej oraz w obudowie wyspy kuchennej, która od strony salonu tworzy praktyczny barek. Fragment muru przy schodach również podkreślono pasem tej samej tkaniny. Przechodzi on przez wszystkie kondygnacje domu, dając wyobrażenie o jego skali. Klimat „uwspółcześnionego pałacu” potęgują duże, ozdobne żyrandole, ale w odróżnieniu od tradycyjnych wykonane z tworzywa sztucznego.

Maluch i desiderata

Ulokowaną nieco na uboczu jadalnię dekoruje niebanalna fotografia oprawiona w czarną, prostą ramę. To intrygujące zdjęcie wykonał sam gospodarz. Przedstawia ono czerwonego malucha w nietypowym, trochę zaniedbanym miejscu.

— Kiedyś w Gdańsku wychodziliśmy z chińskiej restauracji i tuż nad samym brzegiem Motławy zobaczyliśmy to auto. Widok był tak nieprawdopodobny, że mąż postanowił go uwiecznić. Ten odchodzący do lamusa samochód stał przecież w samym centrum miasta, a sceneria wyglądała tak, jakby wszystko działo się w Argentynie — opowiada pani domu.

 

Jednak prawdziwą dumą właścicielki jest oryginalna, nietypowa kuchnia. Specyficzna, bo prawie niewidoczna. Całą ścianę jej zabudowy tworzą lakierowane na wysoki połysk, czarne fronty, przez co powstaje wrażenie jakby za kuchenną wyspą nagle otwierała się tajemnicza otchłań. Innym ciekawym rozwiązaniem jest prostokątne, trzymetrowe okno, które zamiast w górnej części muru przepruto od dołu. Na ścianie między kuchnią a salonem Kasia zawiesiła Dezyderatę – życiowe credo, napisane własnoręcznie w języku angielskim.

— Desiderata to bardzo ważny dla nas tekst, który może inspirować do lepszego i spokojniejszego życia — mówi pani domu.

Atrakcyjnie prezentuje się również ściana obłożona biało-czarną szklaną mozaiką, w którą wbudowano dotykowy ekran LCD, służący do sterowania poszczególnymi funkcjami w budynku.

Podniebne opowieści

Na piętrze znajduje się sypialnia z łazienką państwa domu. W pokoju sypialnym najbardziej przyciąga uwagę potężny, szykowny pikowany zagłówek. Robi wrażenie swą dekoracyjną formą, ale też rozmiarami. Biegnie od ramy łóżka przez ścianę aż do sufitu, na który się ostatecznie wślizguje. Dla wzmocnienia dekoracyjnego efektu został dodatkowo podświetlony. Natomiast prywatna łazienka gospodarzy to nic innego jak ekskluzywny salon kąpielowy, w którym zainstalowano kabinę prysznicową z sauną parową oraz przestronną wannę, wręcz idealną do niespiesznego relaksu. Oddawanie się orzeźwiającym zabiegom pielęgnacyjnym umila muzyka, sącząca się z wbudowanych w sufit głośników – elementów składowych systemu inteligentnego domu. Ostatnia, trzecia kondygnacja budynku mieści ogród zimowy z przeszkleniami, które wychodzą na trzy strony świata. Spośród nich najbardziej uprzywilejowana jest strona południowa, gdyż tam właśnie powstał taras. To właśnie w tym miejscu właściciele lubią się czasem zaszyć z wciągającą książką, a zimą poobserwować spadające z nieba płatki śniegu.

Imponujący inteligencją

Choć Kasia i Marcin potrafią docenić piękno w każdym przejawie, pan domu ma pewną, jeszcze większą słabość. Na pierwszym miejscu stawia to, co nie ma nic wspólnego z wybieraniem rodzaju tapicerki czy tapet. Właściciel rezydencji jest zdeklarowanym wielbicielem nowinek elektronicznych, a więc nie omieszkał wyposażyć w nie także swego wymarzonego domu. Porządnie go okablował i uzbroił w najbardziej wymyślne udogodnienia.

— Pod nami wije się prawie pięć kilometrów kabli — opowiada Kasia.

System inteligentnego zarządzania wystąpił w ich domu w udoskonalonej wersji. Wszystkimi jego parametrami można zarządzać z jednego dotykowego panelu, który został umieszczony w ścianie przy kuchni. Zazwyczaj obecność „sztucznej inteligencji” to kilka paneli sterujących, porozrzucanych bezładnie w różnych częściach domu. Oprócz standardowych funkcji, czyli programowania oświetlenia, temperatury w pomieszczeniach czy uzyskania podglądu z kamer wideo, zaprojektowano w nim całe mnóstwo innych, niekiedy bardzo wyszukanych parametrów.

— Jest coś dla nocnych łakomczuchów. Po kliknięciu w panelu sterowania sypialni funkcji „noc” w wybranych miejscach domu uruchamia się tzw. luna. Ułatwia ona dążenie do celu, czyli lodówki, bez potrzeby zapalania świateł, które w środku nocy mogą oślepić biednego głodomora — śmieje się Kasia.




Autor: Tekst i stylizacja Eva Milczarek, fot. Radek Wojnar