WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Wnętrza w odcieniach szarości str. 1

Wnętrza w odcieniach szarości

Wnętrza w odcieniach szarości

Fot. Radosław Wojnar


Minimalizm i glamour. Zimna szarość i ciepłe drewno. Oto jak we wnętrzach jednego domu można połączyć pozornie niepasujące do siebie elementy, uzyskując intrygujący efekt końcowy.


Dom Justyny i Michała znajduje się w przyjemnej okolicy na nowym osiedlu domów jednorodzinnych pod Wrocławiem. Mogli mieszkać w mieście – tak jak poprzednio, gdy byli właścicielami wygodnego mieszkania – ale potrzebowali odmiany i więcej przestrzeni do życia. W swoje plany wkalkulowali też potrzeby ukochanego psa, a właściwie, jak sami przyznają, za miasto przeprowadzili się głównie ze względu na swoją suczkę – uroczą goldenkę o apetycznym imieniu Feta. Zanim zdecydowali się na zakup domu, rozważali również przenosiny do dużego, nowoczesnego apartamentu we Wrocławiu. Mieszkanie to jednak nie dom z ogrodem, po którym ich czworonożna pupilka mogłaby beztrosko biegać.

— Gdybyśmy wybrali mieszkanie w bloku, nikomu nie chciałoby się z nią wychodzić na spacer — śmieje się Justyna.

W ten oto sposób pożegnali się z pomysłem zakotwiczenia w apartamentowcu i przeprowadzili się za miasto do nowego domu, z ogrodem.

Nieograniczona przestrzeń

Do projektantek z wrocławskiej pracowni Buduar – Anny Budzowskiej i Elizy Suder-Tobiasz – trafili przez przypadek. Z architektami wnętrz, którym początkowo zlecili przygotowanie koncepcji aranżacji domu, zwyczajnie się nie dogadali. Ich wizje były kompletnie różne. Spotkanie z Elizą Suder-Tobiasz, która ostatecznie zajęła się opracowaniem wystroju, okazało się strzałem w dziesiątkę. Justynie zależało przede wszystkim na tym, aby wnętrza sprawiały wrażenie lekkich i przestronnych. Właścicielka uwielbia poczucie niczym nieograniczonej przestrzeni. Z powodzeniem udało jej się zrealizować to wrażenie w swoim pierwszym, wrocławskim mieszkaniu z antresolą. W przypadku domu miało być podobnie, a dodatkowo istotna rola do odegrania, obok lekkości, przypadła też prostocie.

Justyna i Michał preferują styl minimalistyczny, wyrażający się zarówno w niechęci do gromadzenia zbyt wielu przedmiotów, jak i w zamiłowaniu do ograniczonej gamy kolorystycznej.

— Najpierw chciałam, żeby wnętrza były całkowicie białe, totalnie ascetyczne. Eliza przekonała mnie, że będzie to jednak zbyt nudne — opowiada gospodyni.

Potem przez chwilę rozważały zastosowanie beżu, ostatecznie stanęło na szarościach.

— Szary to jeden z moich ulubionych kolorów. Daje wrażenie sterylności i surowości, które we wnętrzach bardzo mi się podobają — tłumaczy to posunięcie pani domu.

Nieco laboratoryjny charakter przestrzeni, wywołany chociażby zastosowaniem powierzchni pokrytych betonem, przełamuje duża ilość drewna. Wykonano z niego m.in. obudowę telewizora czy oryginalny barek w kuchni. Fornir z charakterystycznym usłojeniem, który od początku przypadł do gustu właścicielce, to palisander. Parkiet na parterze miał być ciemny, dający efekt postarzanego drewna. Nie dało się jednak tego pomysłu zrealizować ze względu na Fetę, której jasna sierść niezbyt atrakcyjnie prezentowałaby się na takim tle. W całym domu podłogi wyłożono więc jaśniejszym drewnem teakowym.

 

Ozdobna geometria

Dwupoziomowy dom pod względem stylistycznym dzieli się na dwie strefy, zgodnie pokrywające się z rozróżnieniem funkcyjnym. Dół urządzono w wersji minimalistycznej, na górze zaś króluje łagodna niezbyt dekoracyjna odmiana glamour. Parter to właściwie jednorodna przestrzeń, składająca się z salonu połączonego z jadalnią. Umowną granicę między strefą wypoczynkową a częścią kuchenną wyznaczają symetryczne, proste bryły kominka i fragment ściany z zabudową pod telewizor. W niczym jednak nie zakłócają one odczucia otwartości przestrzeni. Klimat tego miejsca buduje para przeciwstawnych, choć znakomicie uzupełniających się elementów, czyli chłodnych szarości i ciepłego drewna. Szare są rolety w oknach, sporych rozmiarów sofa, dywanik pod małym stolikiem, a także ściana od strony jadalni. Mocny punkt parteru stanowi tapeta, oczywiście grafitowa, o powtarzającym się geometrycznym wzorze i metalicznym połysku. Justyna początkowo widziała w tym miejscu tapetę w barokowy deseń, projektantka przekonała jednak klientkę do pozostania przy motywie geometrycznym. Jej zdaniem, jest on znacznie ciekawszy i odważniejszy. Pokrycie ściany tapetą na całej długości dodatkowo podkreśliło otwarty charakter strefy dziennej. W jadalni ustawiono duży stół z orzecha barwionego, który przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy Justynę i Michała odwiedza rodzina oraz znajomi. Ciekawie przedstawia się też stolik-kubik przy kanapie, wykonany przez tatę Justyny. Mebel został obłożony bydlęcą skórą i przykryty szybą. Minimalistyczny wystrój parteru wcale nie oznacza, że jest on mało atrakcyjny wizualnie czy monotonny. Pomimo rezygnacji z kolorów i ograniczenia się do kilku mebli o prostych kształtach, projektantce i właścicielce udało się wyczarować wnętrze estetycznie dopracowane, w którym rolę „dekoracji” spełnia sama przestrzeń, ujęta w zdecydowane geometryczne formy. Uwagę przyciągają też ekspresyjne, harmonijkowe linie schodów czy oryginalny barek w palisandrowym fornirze w kształcie litery „U” (kuchnia też jest na planie litery „U”).

Odrobina luksusu

Na górze znajduje się gabinet, sypialnia oraz łazienka państwa domu. W sypialni panuje nietypowy dla tego typu wnętrz mrok. Został on wykreowany na specjalne zamówienie Justyny, której sypialnia w poprzednim mieszkaniu była utrzymana w jasnych kolorach. W nowym domu dla odmiany zdecydowała się na tonację czarno-grafitową. Jedną ze ścian oklejono tapetą w barokowy wzór, drugą dla kontrastu udekorowano tapetą w pasy. Aby jednak poprzez wprowadzenie ciemnych barw nie doszło do optycznego pomniejszenia pokoju, we wnęce za łóżkiem umieszczono sporych rozmiarów lustro. Niestandardowym pomysłem projektantki jest też jeden stoliczek nocny przy łóżku – to celowa asymetria, mająca urozmaicić wystrój sypialni. Stojący manekin to podarunek dla Justyny od jej siostry. Łazienka miała wyglądać nieco inaczej, ale wykonawca, u którego gospodarze zamawiali szafki, pomylił się i do domu ostatecznie przyjechały meble srebrne, zamiast grafitowych. I tak już zostało. Lampka planowo miała być prosta, ostatecznie zawisł ozdobny żyrandol z kryształami. Szyk przestrzeni nadaje również wanna w stylu retro, którą upatrzyła sobie pani domu. Choć okazała się zupełnie niepraktyczna, nikt nie ma zamiaru zastąpić jej inną. W końcu czasem trzeba sobie podarować odrobinę luksusu.




Autor: tekst i stylizacja Eva Milczarek, fot. Radosław Wojnar