WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Z kobiecą pasją str. 1

Z kobiecą pasją

Z kobiecą pasją

Fot. Norbert Banaszyk


Minęło zalewie półtora roku, od kiedy pani Iza zamieszkała w swoim poznańskim domu, a w jej życiu tyle już się zmieniło. Dzieci dorosły, dom wzbogacił się o wspaniałe artystyczne okazy, a ona sama zaczęła studia podyplomowe z historii sztuki.


Kiedy pani Iza spotkała architektkę wnętrz, Marię Jachalską, na działce w centrum miasta stał już budynek zaprojektowany przez Waldemara Szeszułę, wykładowcę Politechniki Poznańskiej. Znany architekt stworzył dom o powierzchni 230 m² dostosowany do indywidualnych potrzeb inwestorki. Jej życiową przestrzeń zaplanował idealnie, toteż przystąpienie do wykańczania i aranżacji wnętrz było prawdziwą przyjemnością. Choć, jak przyznaje architektka, nie obyło się bez drobnych dyskusji...
– Iza nie jest osobą, która od razu wszystko akceptuje. Dosyć trudno było ją przekonać do koncepcji, którą miałyśmy zrealizować w jej domu – wspomina Maria Jachalska.

Miejsce na sztukę

A koncepcja była bardzo precyzyjna: wnętrza jako neutralna baza, którą miała wypełnić sztuka. Nieograniczone możliwości dekoracyjne przestrzeni wykończonej stonowanymi barwami początkowo nie zdobyły serca właścicielki. Obawiała się, że będzie mdło i mało oryginalnie, a ona pragnęła miejsca, w którym mogłaby dać ujście swoim fascynacjom: sztuce i pięknym tkaninom.
– Właścicielka lubi artystyczne dodatki: rzeźby, obrazy, grafiki. Pragnęłam stworzyć wnętrze, które nie będzie zbyt nasycone, zanim sama zacznie je uzupełniać. Chodziło mi o to, aby indywidualnego charakteru nabrało z czasem i za sprawą pani domu. Iza jest osobą bardzo kreatywną, dzięki czemu mogłyśmy wypracować model współpracy, który doskonale sprawdził się w praktyce – uśmiecha się architektka.
Udział pani Izy w kreowaniu wizerunku domu, a także praca, którą wykonuje (zajmuje się dystrybucją luksusowych tkanin), skłoniły ją do podjęcia studiów podyplomowych z historii sztuki. Dzięki temu każdego dnia może obcować z pięknem, będącym dziełem najwybitniejszych artystów.

Estetyczne dopełnienie

O silnej potrzebie otaczania się estetycznie urządzoną przestrzenią świadczy strefa dzienna rezydencji, w której na pierwszy plan wysuwa się salon zespolony z jadalnią. Obecny w niej stół (prod. Ludwik Styl) wykonano z bielonego drewna. Dzięki pęknięciom i otarciom wygląda tak, jakby spędził w tym domu już wiele lat.
– To dosyć nietypowy mebel jak na tego producenta, który słynie raczej z klasycznych rozwiązań. Stół urzekł nas jednak swoim charakterem, solidnością. To po prostu kawał porządnego mebla – przekonuje architektka.
Wokół niego ustawiono krzesła ubrane w ciemnoszarą tapicerkę, nawiązującą do wystroju części salonowej. Ciemny kolor przełamują bardzo jasne detale, takie jak stolik kawowy o fantazyjnym, nieco „barokowym” kroju, donica, z której wychyla się różowa orchidea oraz firany łagodnie obejmujące narożniki przeszkleń. Nie możemy zapomnieć też o sztuce – ta w formie przeskalowanych obrazów, zdjęć i grafiki dopiero zaznacza swoją obecność w przestrzeni.
Charakterystycznym miejscem w salonie jest też strefa kominkowo–telewizyjna, wykorzystana jako miejsce ekspozycyjne. Dzięki obecnym tam przedmiotom, książkom i drobnym dekoracjom przestrzeń domu tętni życiem. Zgodnie z rytmem, który wyznaczyli jej domownicy.

Kuchnia z charakterem

Ciekawą aranżacją może pochwalić się strefa kuchenna, do której meble według indywidualnego projektu wykonała polska firma Zajc Kuchnie. Zabudowę podzielono na dwie części. Pierwszą stanowi ściana z drewnianymi szafkami w kolorze nawiązującym do parkietu, drugą – biała zabudowa w strefie roboczej, przykryta granitowym blatem. Przedłużeniem strefy roboczej jest stolik, również z granitu, wsparty na nietypowo uformowanych nogach.
– Nie chciałyśmy, aby dom był urządzony stricte nowocześnie. To dlatego pojawiają się w nim takie smaczki, jak nogi od stolika nawiązujące do form tradycyjnych czy deska trójwarstwowa układana w klasyczną jodełkę – wyjaśnia architektka.
Parkietowi towarzyszą sporych rozmiarów gresowe płyty. Tworzą z nim kompozycję, która pojawia się w całej przestrzeni dolnej kondygnacji. Centrum poszczególnych wnętrz wyłożone jest parkietem, zaś miejsca takie, jak strefa komunikacyjna czy wyjścia na taras wykończono gresowym pasem.

Ogród jako część domu

Tarasy w domu pani Izy są właściwie dwa – jeden sąsiadujący z salonem i jadalnią, drugi na piętrze, do którego dostęp jest z jednego z pokoi. Strefę relaksu na poziomie parteru stanowi placyk wyłożony szarymi płytami, którego środek wypełnia słup z gabionów. Jak wyjaśnia architektka, białe otoczaki najładniej prezentują się z salonu i jadalni, i taki też był stylistyczny cel ich użycia – kamienie miały stać się nieodłącznym elementem krajobrazu widzianego codziennie przez domowników. Wokół otoczaków zaaranżowano strefę wypoczynkową z plecionymi meblami ozdobionymi białymi poduchami. Sofa i fotele są na tyle wygodne i eleganckie, że sprawdzają się również w strefie salonowej.




Autor: Aneta Gawędzka-Paniczko