WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Zabawa w czarne-białe we wnętrzu str. 1

Zabawa w czarne-białe we wnętrzu

Zabawa w czarne-białe we wnętrzu


Kolorystyka wnętrz tego domu opiera się na przeplatance dwóch kontrastowych barw - bieli i czerni. Minimalizm idzie tutaj w parze ze szlachetną prostotą. Wewnątrz znajdziemy również kilka nieśmiertelnych klasyków światowego designu.


Na kultowym fotelu Barcelona, projektu słynnego architekta i designera Ludwiga Miesa van der Rohe, nie tylko kot przeciągnąłby się z rozkoszą. Także właściciele domu w Skórzewie pod Poznaniem lubią spędzać czas w salonie, gdzie znalazły się przedstawiciele słynnych klasyków. Barcelonę nie tak łatwo było upolować. W Polsce słono kosztowała, więc inwestorzy, Sylwia i Tomasz, sprowadzili dwa oryginalne fotele z Londynu. Wymarzone egzemplarze długo kazały na siebie czekać, bo aż kilkanaście tygodni. Okazało się, że warte były takiego zaangażowania. Samo ich pojawienie się w domu dodało ascetycznemu, czarno-białemu salonowi designerskiego pieprzyka.

Na najwyższym poziomie

W przeciwieństwie do przedłużającego się czasu otrzymania przesyłki z Londynu, remont i urządzanie rezydencji trwały dosyć krótko. Wszystkie wnętrza zostały przystosowane do potrzeb nowych mieszkańców w ciągu miesiąca. Sylwii i Tomaszowi zależało bowiem na szybkim wprowadzeniu się, tym bardziej, że na swój pokój czekał również ich kilkuletni syn. Małżonkowie kupili dom wraz z wyposażeniem pozostawionym przez poprzedniego właściciela. Postanowili wymienić tylko to, co wydawało im się konieczne. Zostawili m.in. część mebli, jak np. czerwoną sofę i dwa fotele, które ustawili w sali bilardowej.

Zaproszona do współpracy przy urządzaniu wnętrz projektantka Agnieszka Pasieka z poznańskiej pracowni AtoAto, zaproponowała rozwiązania, które odpowiadały życzeniom właścicieli i pozwalały osiągnąć spodziewany rezultat w krótkim czasie. Zanim przystąpiła do przygotowania projektu, przeprowadziła z klientami rozmowę, chcąc poznać ich oczekiwania – gospodarze szczególnym upodobaniem darzą minimalizm, prostotę i czystość form. Liczne podróże umożliwiły im również kontakt z designem na najwyższym poziomie.

Inwestorzy od początku stawiali na maksymalnie uproszczoną paletę barw, stąd większość wnętrz zdominował wyrazisty duet czerni i bieli. W parze z minimalizmem kolorystycznym szła oszczędność w doborze wyposażenia. Gospodarze chcieli przede wszystkim uwolnić przestrzeń od zbędnych kanap, foteli, krzeseł i innych „zaśmiecających” pomieszczenia drobiazgów. W domu miały gościć jedynie rzeczy przydatne, najlepiej utrzymane w czarno-białej tonacji, a przede wszystkim proste, gustowne i wykonane z dobrych jakościowo materiałów. Z tego powodu przestrzeń rezydencji opanowały meble i akcesoria zaprojektowane przez światowej sławy designerów – wspomnianego Miesa van der Rohe, a także Le Corbusiera, Vernera Pantona oraz Ray i Charlesa Eamsów.

 

Sztuka na ścianie

W salonie i jadalni gospodarze zdecydowali się nie zmieniać zastanych podłóg. W pokoju dziennym wyburzono jedynie biegnącą po skosie ścianę, w której znajdowały się otwory z halogenami. Zamiast nich pod sufitem poprowadzono metalową szynę z reflektorami, emitującymi subtelne światło. Cegły, które zostały po rozbiórce poznańskiej fabryki, przecięto na pół i wykorzystano jako okładzinę ściany w salonie. Utworzoną przez nie powierzchnię pomalowano następnie na biało. Jasny mur stał się doskonałym miejscem ekspozycji dużego linorytu młodej poznańskiej artystki Anety Ziomkowskiej (dwa mniejsze dzieła zawisły na ścianie obok). Do ich zakupu przekonała gospodarzy architektka, argumentując, iż ciekawsze jest posiadanie dzieł sztuki niż reprodukcji. Oprócz białego zestawu wypoczynkowego na wyposażenie salonu składa się stolik – tym razem doceniono polskich projektantów – z Kluś Design. Ciemny dywanik, kontrastujący z barwą mebli, wybrała gospodyni. Wnętrze ożywiają kwiaty w dużych donicach.

Prostota kontra organiczność

Sporym wyzwaniem dla projektantki okazał się kominek, usytuowany na granicy salonu i jadalni. Pierwotnie wykonano go z piaskowca i nadano mu falującą linię, zdaniem Agnieszki Pasieki, zupełnie niepasującą do nowego charakteru wnętrz. Namówiła więc właścicieli, aby przerobili jego bryłę, nadając jej, spójny z wystrojem, modernistyczny charakter. Nawiązując do ściany w salonie, kominek obłożono cegłą z rozbiórki, w końcowym etapie ubierając go w kolor smolistej czerni. W tej samej, „mrocznej” tonacji utrzymano ścianę, pełniącą rolę tła dla telewizora, doskonale przy tym maskując jego obudowę i kable.

W jadalni ustawiono drewniany stół wykonany na zamówienie przez firmę Davinci z Poznania. Sylwia i Tomasz szukali wybarwienia, które nawiązywałoby do drewnianej podłogi w salonie. Nad stołem powieszono trzy białe lampki włoskiej firmy Murano Due (lampa tej samej firmy zdobi również salon). Kuchnia przeszła jedynie powierzchowny „lifting”. Małżonkowie zdecydowali się na wymianę frontów szafek i zabudowy, które wykonano z połyskliwego, białego MDF-u. Blaty z konglomeratu konsekwentnie spowiła czerń.

W sypialni państwa domu pojawia się niezwykły, organiczny akcent. To oryginalne malowidło przedstawiające czarną, fantazyjnie wijącą się gałąź, która rozrasta się na ścianie przy toaletce, by zawisnąć tuż nad samym łóżkiem. Projektantka, szukając inspiracji do zaaranżowania przestrzeni pokoju, po prostu… wyjrzała przez okno. Obserwując targane wiatrem gałęzie drzew, postanowiła przenieść do środka odrobinę zewnętrznego świata. Także lampa przybrała formę wiązki świecących gałązek (Sompex). Toaletka pani domu pochodzi z oferty włoskiej firmy Pianca. Gospodarzowi z kolei spodobał się szezlong LC4 Le Corbusiera (Vitra).

Las Vegas w piwnicy

Jest w tym domu również wnętrze, którego stylistyka świadomie zrywa z panującą niepodzielnie królewską parą czerni i bieli oraz programową prostotą. To znajdująca się w najniższej, piwnicznej kondygnacji budynku sala bilardowa z barem. Panuje tu swoboda i atmosfera klubowej rozrywki, którą przywołują zmysłowe czerwienie ścian, foteli i sof. Szczególnie interesująco przedstawiają się proste czerwone fotele firmy Pedrali oraz czarne siedziska. Wypoczynkowy, rozleniwiający, ale też wyrafinowany charakter domowego „lokalu nocnego” podkreślają czarne, tapicerowane ściany. Gospodarze często spędzają tu czas, bawiąc się z przyjaciółmi do późnej nocy.

Schodząc w dół do sali klubowej, warto zwrócić uwagę na masywne, podświetlane akwarium z migającymi kolorami rybkami. W przedpokoju nie można zaś nie zauważyć trzech oryginalnych, malowanych paneli. Przedstawiono na nich kolejno buty Tomka, Sylwii i ich synka. Dzięki temu od progu już wiadomo, że mieszka tu trzyosobowa rodzina... z poczuciem humoru.




Autor: tekst i stylizacja Eva Milczarek, fot. Radosław Wojnar