WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  POMYSŁ NA WNĘTRZE  /  Zupełnie jak w bajce str. 1

Zupełnie jak w bajce

Zupełnie jak w bajce

Fot. Monika Filipiuk-Obałek


Przez sześć lat Magda i Marek wynajmowali dom na skraju miasta. Uroki takiego życia poznali na tyle dobrze, że nie wyobrażali sobie mieszkania w bloku, choćby nawet w najbardziej luksusowym apartamencie. Gdy zdecydowali się na budowę domu, wiedzieli jedno: Nie będzie on taki jak inne. Miał być spełnieniem marzeń.


Wygodnie i pogodnie

Magda od dawna wiedziała, jak chce wszystko urządzić. Był tylko mały problem: w detalach jej wizja była niespójna z oczekiwaniami męża. Ostatecznie okazało się, że obojgu chodzi o to samo. Bryła budynku miała być prosta i nierzucająca się w oczy, a wnętrza – nowoczesne.
Ich ilość i rozplanowanie od początku do końca były ich autorskim pomysłem. Markowi dodatkowo zależało na dużej przestrzeni, a Magda wiedziała, że w jej domu nie może być ponuro i nudno, czyli beżowo-brązowo. Uwielbia jaskrawe kolory, a jej ulubiony fiolet miał zagościć w przeważającej części domu. Z kolei funkcjonalność w jej opinii to brak zbędnych przedmiotów pozostawionych na widoku, o które na co dzień człowiek się tylko potyka. I duża ilość schowków, ale zaprojektowanych w taki sposób, aby ich zamknięte fronty tworzyły jednolitą taflę, sprawiającą wrażenie porządku. Miejscem, które szczególnie potrzebuje takiego stanu rzeczy, jest kuchnia. Z powodów praktycznych pani domu zapragnęła mieć także wyspę kuchenną. Jej kształt, usytuowanie i detale dodające jej oryginalności, takie jak drugi, umieszczony obok kuchenki zlew, wymyśliła architektka Urszula Blank.

Kobiety rządzą

W pracy nad domem udział pani Urszuli był nie do przecenienia. Choć Magda i Marek są zgodnym małżeństwem, przy dyskusji nad szczegółami wystroju prywatnej przestrzeni potrzebowali nie tyle rozjemcy, co koordynatora. Osoby, która połączy ich różne wymagania i podpowie optymalne rozwiązania, na które sami prawdopodobnie nigdy by nie wpadli. Zanim trafili na odpowiednią do tej roli osobę, odbyli kilka nieudanych spotkań.
– Rozmawiałam chyba z pięcioma projektantami. W każdym przypadku, gdy na wstępie proponowano nam zestaw brązów i kolorów kawy z mlekiem, od razu dziękowałam. Gdy spotkałam panią Ulę, wiedziałam, że to jest właściwa osoba – wspomina Magda.
Obie panie bardzo szybko znalazły nić porozumienia, Marek, bardziej nieufny wobec obcych, pozostawał nieco z boku najważniejszych ustaleń. Na Magdę spadł obowiązek, ale też przyjemność, debatowania z panią Ulą i ustalania szczegółów realizacji. A kiedy już wszystko było zaklepane, pani domu musiała jeszcze przedyskutować sprawy z mężem.
– Nieraz trudno było przekonać go do szalonego pomysłu, ale zawsze w końcu udawało mi się postawić na swoim – śmieje się Magda.

Szaleństwo kolorów

Zdarzało się też, że projektantka „z góry” odgadywała, co może podobać się przyszłej gospodyni. Magda zresztą w wielu kwestiach zdawała się na fantazje architektki. Szalały z kolorami i fakturami. Miało być oryginalnie i niebanalnie.
– Szukałyśmy niespotykanych rozwiązań i niekonwencjonalnych materiałów, tak aby stworzyć wyjątkowy styl tego domu – mówi Urszula Blank.
Każdy szczegół musiał być inny, zaskakujący i nigdzie niespotykany: kolorowe drewno, kwiaty na podłodze, szklane schody, bombkowa tapeta, wyszukane kształty ceramiki i armatury. Nawet kanapy, fronty w kuchni i drzwi mają faliste linie. Wszystko po to, aby spełnić marzenia z dzieciństwa, z czasów kiedy wyobraźnia nie ma ograniczeń. I tym oto sposobem narodził się styl niczym z nowoczesnej bajki.
– Klienci przede wszystkim chcieli mieć w domu niepowtarzalny klimat. Inny od tego we wnętrzach, z którymi mają do czynienia w pracy, w sklepie czy szkole – komentuje projektantka.




Autor: Monika Filipiuk-Obałek