WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  STREFY W DOMU  /  Strefa relaksu str. 1

Strefa relaksu

Strefa relaksu

Fot. A. Popov/Shutterstock


Prywatne strefy relaksu powszechnie wykorzystywane są do nieformalnych imprez towarzyskich. Nie oznacza to jednak, że nie można zorganizować w nich np. rozmów biznesowych.


Galeria procentowych trunków i tańce na parkiecie. Czy jest ktoś, kto przynajmniej raz nie zaznał takiego przebiegu wieczoru? A jak sobie poradzić, gdy z głośnika dobiega: To już jest koniec..., a nas rozpiera chęć dalszej zabawy? 

Domowy bar

Zabieramy przyjaciół do domu i szalejemy na całego. Bo przecież jesteśmy u siebie, a nasza prywatna przestrzeń to gwarancja niezależności i bezpieczeństwa. Zaproszenie do domowego baru zawsze spotyka się z entuzjazmem.

– Znacznie przyjemniej spędza się czas w domu przyjaciela, niż nawet w najlepszym klubie. W mieście jest głośno i tłoczno, a po wypitym winie trzeba wracać do domu taksówką, bo coraz więcej osób mieszka dziś poza miastem. Decydując się na prywatny bar, pozbywamy się tych problemów – mówi arch. Magda Ostrowska-Miśkiewicz z warszawskiej pracowni IM Sztuka Wnętrz.

W domowym barze, oprócz wygodnych siedzisk, należy uwzględnić lodówkę, w której schłodzimy nie tylko gazowane napoje. Dla prawdziwych koneserów trunków niezbędnym elementem jest również chłodziarka do wina. Dzięki temu że posiada dwie oddzielnie regulowane strefy temperatur, zarówno winom czerwonym, jak i białym, zagwarantujemy klimat idealnie dostosowany do ich bukietu. Nam pozostanie jedynie zbierać pochwały od zachwyconych gości.

Szaleństwo na parkiecie

Swoboda, bezpieczeństwo i świadomość, że wieść o ewentualnej wpadce nie wyjdzie na zewnątrz, sprzyja przełamywaniu oporów i zacieśnianiu kontaktów. Jednak nic tak nie umacniania wzajemnej sympatii, jak mohito czy blue moon. Panujący w barze półcień, podkreślający zmysłowe makijaże pań, kreuje atmosferę intymności, a sącząca się z głośników muzyka – rozluźnienie. Pora wyjść na parkiet. Chyba nie ma lepszego sposobu na okazanie zainteresowania, niż wspólny taniec.

Własne kino

Ci, którzy ponad taneczne szaleństwa stawiają inne rozrywki, w nowoczesnej rezydencji też znajdą coś dla siebie... Z radością rozgoszczą się na przykład w sali kina domowego, w której najwyższej klasy projektor, ekran i sprzęt nagłaśniający zapewnią wrażenia słuchowe i wizualne o niebo lepsze niż w najnowocześniejszym, publicznym kinie. W kameralnym gronie, na wygodnych kanapach znacznie łatwiej przenieść się w świat fikcji. A po dobrym filmie zawsze warto podyskutować, chociażby przy partyjce bilarda. Zanim konwersacja o grze aktorskiej zejdzie na niebezpieczne tory, jej uczestnicy już dawno zostaną pochłonięci elegancką rozgrywką. Przy okazji staną się sobie bliżsi, bo przecież nic tak dobrze nie integruje jak zdrowa rywalizacja.




Autor: Urszula Grynczel Aronowicz, fot. serwisy firm