WNĘTRZA
Szklana klatka schodowa
Są takie chwile, kiedy stworzona właśnie koncepcja architektoniczna, jest tak oczywista, że nie trzeba do niej nikogo przekonywać. Decyzja o jej realizacji nie budzi niczyich oporów, co więcej, zarówno twórca, jak i odbiorca projektu wiedzą, że jest ona jedyna... i nieodwołalna.
GALERIA:
Decyzja o budowie szklanej klatki schodowej w mazowieckiej rezydenci wynikała z tego, co zastane. Z ogromnej chęci zmiany niefunkcjonalnej i mało urodziwej przestrzeni, łączącej kilka kondygnacji. A rzucone w eter hasło: „natychmiast burzymy i tworzymy nową jakość!”, nie pozostało bez odzewu.
Otworzyć się na światło
Skąd takie radykalne podejście? W holu, bezpośrednio przy wejściu do rezydencji, usytuowano ciężką, szarą klatkę schodową z betonowymi schodami. Twór niereformowalny.
— To było bardzo niefunkcjonalne rozwiązanie, brakowało w nim przestrzeni. Nie dość, że po wejściu do domu napotykaliśmy barierę w postaci schodów, to dwa kroki dalej znajdowało się wejście do piwnicy. Tak nie mogło być — opowiada architektka Jolanta Czacharowska, właścicielka szczecińskiej pracowni Studio Kontur.
W grę wchodziły dwa rozwiązania. Zostawić betonowe schody i spróbować „ocieplić” je drewnem, bądź też zburzyć zastaną całość i, niemałym kosztem, spróbować stworzyć coś nowego. W pierwszym wypadku jednak właściciele nadal byliby straszeni nieco ociężałą formą konstrukcji. Nie udałoby im się również odzyskać zagarniętej przez schody przestrzeni, co kolidowałoby z koncepcją domu jasnego, otwartego, przyjaznego.
— Zawsze marzyliśmy o tym, aby zamieszkać w domu z dużą ilością przestrzeni — wyjaśnia pani Anna, właścicielka rezydencji. — W miejscu pełnym światła i przestronnych wnętrz, w których będziemy się po prostu dobrze czuć.
Ryzykowna gra
Architektka zdecydowała się na drugie, bardziej ryzykowane rozwiązanie. Postanowiła wyburzyć betonowy twór, odwrócić bieg schodów i połączyć trzy kondygnacje budynku szklaną „tubą”. Niefortunną mieszankę cementu, wody i wapna zastąpiło drewno sucupira, ułożone w ażurową, przejrzystą konstrukcję.
— Zamierzałam stworzyć konstrukcję, która będzie zaprzeczeniem pierwotnej formy. Wygląda ona lekko, nie przytłacza, a jednocześnie jest intrygującym elementem architektonicznym — mówi projektantka.
Szklana klatka miała połączyć usytuowaną w podpiwniczeniu część rekreacyjną rezydencji – na którą składają się takie pomieszczenia, jak sala telewizyjna, sauna, pokój rekreacyjny – z parterem, gdzie usytuowano strefy prywatną i gościnną (m.in. gabinet pana domu, biblioteka, apartamenty dla gości) i poddasze. Na ostatniej kondygnacji zlokalizowano stricte prywatne pomieszczenia i część gospodarczą rezydencji.
— W pierwszej chwili byliśmy przerażeni zamieszaniem, które towarzyszyło pracom wyburzeniowym i odwracaniu biegu schodów, ale pomysł architektki bardzo nam się spodobał — wspomina właścicielka.
Autor: Wojciech Buszko, fot. Linea
PRZECZYTAJ TAKŻE
GALERIA ARTYKUŁU
REKLAMA











Możesz komentować anonimowo – jako Gość lub pod stałym pseudonimem – po zalogowaniu.
Publikując komentarz oświadczasz jednocześnie, że zapoznałeś się z regulaminem serwisu.