WNĘTRZA

STRONA GŁÓWNA  /  WNĘTRZA  /  WAŻNE DETALE  /  Basen nad brzegiem morza str. 1

Basen nad brzegiem morza

Basen nad brzegiem morza

Fot. Tomasz Markowski


Hotelowy basen to jedno z takich miejsc, które odwiedzamy szukając odprężenia i relaksu. Ten zaprojektowano w konwencji marynistycznego pejzażu.


Trudno wyobrazić sobie, aby w obecnych czasach hotel nie posiadał basenu. Stał się on tak popularną i pożądaną przez klientów atrakcją, że nierzadko decyduje o wyborze konkretnego pensjonatu. Dlatego tak ważne jest, aby przykuć uwagę potencjalnych gości już przy pierwszym spojrzeniu na pływalnię.

Baseny hotelowe to bardzo specyficzna grupa pływalni publicznych. Ich różnorodność zależy od typu pensjonatu, jak również profilu gości. Dlatego też, podczas określenia projektu, należy wziąć pod uwagę lokalizację obiektu, bliskość do naturalnego zbiornika wodnego czy wreszcie potencjalnych klientów, do których zostanie skierowana oferta. Bez względu na to, czy pobyt w hotelu związany jest z urlopem czy służbowym szkoleniem, strefa wodna jest jednym z tych miejsc, które z pewnością zostaną odwiedzone w poszukiwaniu odprężenia.

Nie lada wyzwaniem było stworzenie basenu w hotelu, znajdującym się w niewielkiej odległości od morza – takim, jak Wellness & SPA Rezydencja Bielik. Ośrodek, położony w centrum Międzyzdrojów, dzieli od Morza Bałtyckiego tylko sto metrów. Wydawać by się mogło, że przy tak dogodnej lokalizacji basen jest zbędny i niepotrzebny. Któż bowiem, mając do wyboru sztuczny zbiornik oraz morski bezkres, zdecyduje się na to pierwsze?

Gra kolorów

Przeniesienie atrybutów naturalnego krajobrazu wprowadziło do hotelowego pomieszczenia nadmorski klimat. Efekt taki osiągnięto dzięki zastosowaniu odpowiedniej kolorystyki w całej strefie wodnej.

Betonową nieckę pokrywają płytki o barwie morskiego błękitu. Warstwa ceramiczna w lazurowej tonacji dodatkowo sprawia wrażenie głębokości większej niż ta, z jaką faktycznie mamy do czynienia. Szczególnie że, ze względu na rekreacyjny charakter basenu, nie jest ona zbyt duża. Dzięki takiej grze kolorów, prostokątny basen o wielkości 6 x 9 m, wydaje się kawałkiem morza przeniesionym i „wlanym” do hotelowego pomieszczenia.

 

Zwłaszcza że obszar znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie wody przypomina plażę. I to nie tylko ze względu na ciepłą barwę płytek, ale i ich nieregularną fakturę. Jasnobeżowe wysłanie podłogi przywodzi na myśl spacery po nagrzanym słońcem brzegu Bałtyku.

Otwarty brzeg

Dzięki konstrukcji uwzględniającej rynnę przelewową, lustro wody znajduje się na wysokości powierzchni plaży basenowej, co daje efekt jednej płaszczyzny. Rozwiązanie to doskonale sprawdza się w ośrodkach wypoczynkowych, gdyż umożliwia wyrównywanie poziomu wody w akwenie. Woda przelewa się przez brzeg basenu i spływa z całej jego powierzchni do rynny, a następnie do rury zbiorczej, aby ostatecznie trafić do zbiornika przelewowego. Gdy wody w basenie jest zbyt mało, automatycznie zostaje otwarty zawór, przez co poziom jest natychmiast uzupełniony. W czasie kąpieli większej liczby osób, kiedy wody jest zbyt dużo – spływa ona do kanału. System cyrkulacji oparty o takowe rozwiązanie daje najlepszy efekt uzdatniania wody, jak również wpływa na estetykę miejsca odwiedzanego w poszukiwaniu relaksu.

Mozaikowe morze

Złudzenie, że jesteśmy na ciepłej, piaszczystej plaży, potęguje widok żaglówki, unoszonej przez subtelnie spienione fale, zdobiący ścianę nad akwenem. Dzięki zbieżności tonacyjnej elementów ceramicznych, użytych do stworzenia morskiej części mozaiki i wykończenia niecki basenowej, misternie wykonany krajobraz zlewa się z taflą wody w akwenie. Dwie płaszczyzny, pozioma i pionowa, zaczynają się przenikać i wzajemnie dopełniać. W ten sposób goście odpoczywający na hotelowej plaży lub w jednej z dwóch wanien z hydromasażem, odnoszą wrażenie, że rozpościera się przed nimi bezkresne morze, a basen stanowi tylko niewielką jego część. Kompozycję w konwencji nadbałtyckiej plaży dopełnia ciemnoniebieski sufit, nawiązujący tonacją do nieba z mozaikowego marynistycznego pejzażu.




Autor: Urszula Grynczel; Fot. Tomasz Markowski